Ważnym elementem tradycji akademickiej i jednym z filarów uniwersyteckiej tożsamości jest charakterystyczny system identyfikacji wizualnej. Wiele uczelni posiada swoje motto lub dewizę, niektóre także patrona, ale prawie wszystkie mają swoje godło. Jak we wszystkich sferach życia i ludzkiej działalności, także w tej można dostrzec ciekawe tendencje i prawidłowości. Najstarsze i najlepsze uczelnie pielęgnują swoje godła, które są zarówno elementem ich bogatej tożsamości i symbolem wspólnoty pokoleń studentów i profesorów, jak i cennym znakiem handlowym. Pozostałe uczelnie często traktują je czysto utylitarnie i co pewien czas zmieniają dostosowując do aktualnych tendencji w marketingu. Każde z tych rozwiązań ma plusy i minusy. Podejście “konserwatywne” pozwala na wytworzenie się unikalnej tradycji i tożsamości uczelni utrwalanej w codziennym życiu, a z czasem w historycznych dokumentach, elementach architektury, a także zabytkach i dziełach sztuki. Podkreśla szacunek dla tradycji i dumę z ciągłości. Stawia zarówno na formę, jak i na treść. Podejście “progresywne” umożliwia sięgnięcie po najnowsze narzędzia i środki z arsenału grafiki użytkowej i marketingu. Stawia akcent na dynamiczny wizerunek uczelni odpowiadającej na zmieniającą się rzeczywistość i umiejętność dostosowania do niej. Akcentują nowoczesność formy. Continue reading GODŁA UNIWERSYTECKIE (I). WPROWADZENIE: HERALDYKA AKADEMICKA
All posts by Marcin Wiszowaty
IN MARI VI(T)A TUA — CZYLI ZAGADKA “POMYLONEJ” DEWIZY UNIWERSYTETU GDAŃSKIEGO
W 2010 r. ówczesny Dziekan Wydziału Prawa i Administracji wezwał mnie i powiedział, że z okazji 40-lecia naszego Wydziału ma zostać wybity medal okolicznościowy. Pomysł bardzo mi się spodobał — tradycja bicia medali okolicznościowych jest stara i szlachetna — ale nie rozumiałem dlaczego sam Dziekan postanowił mnie o tym poinformować. Szybko okazało się, że zorganizowaniem całego przedsięwzięcia — od znalezienia projektanta, przez projekt, po wykonanie — mam się zająć… ja. Czasu zostało bardzo niewiele, a przeszkód biurokratyczno-prawnych do pokonania było sporo (czego wtedy jeszcze nie wiedziałem). Ostatecznie wszystko zakończyło się dobrze. Medal wg projektu Dobrochny Surajewskiej, wielokrotnie nagradzanej projektantki, został wybity na czas, przez Mennicę Państwową. Wyobraża na awersie element staro-gdański — Temidę ze Złotej Bramy, na rewersie — budynek Wydziału otwarty w 2002 r. W czasie uroczystych obchodów 40-lecia zorganizowanych w Filharmonii Bałtyckiej, Dziekan wręczył wszystkim pracownikom Wydziału egzemplarze medalu. Continue reading IN MARI VI(T)A TUA — CZYLI ZAGADKA “POMYLONEJ” DEWIZY UNIWERSYTETU GDAŃSKIEGO
SIR SEAN CONNERY – RYCERZ JEJ KRÓLEWSKIEJ MOŚCI
Przedimek “Sir” nie oznacza szlachectwa, ale (w opisanym przypadku) honorowy status rycerski (knighthood) — nie podlegający dziedziczeniu i nadawany przez monarchę w uznaniu osobistych zasług.
Continue reading SIR SEAN CONNERY – RYCERZ JEJ KRÓLEWSKIEJ MOŚCI
JAK TO SIĘ ROBI: KRAWATY PUŁKOWE – KLUBOWE – AKADEMICKIE
“Mężczyzna noszący krawat w kolorach pułku, klubu, uczelni czy jej wydziału — oświadcza światu, że przynależy do tej konkretnej instytucji, a nawet bardziej — do konkretnej klasy, czy środowiska. Jest tak przynajmniej w Anglii, gdzie, jak się przyjmuje, takie krawaty powstały” — pisze Bernhard Roetzel lapidarnie charakteryzując istotę krawatów tego typu.
Słowa Christophera Sellsa, którego rodzinna firma produkuje krawaty pułkowe i klubowe od ponad 70 lat to wręcz hołd oddany temu elementowi garderoby dżentelmena:
“Krawaty pułkowe nie powstały, aby oddawać się próżności przed lustrem w łazience po porannym goleniu. W Wielkiej Brytanii krawat w paski, który nie jest krawatem pułkowym, jest krawatem ukończonej szkoły, albo klubu, do którego się należy albo uniwersytetu. Żaden szanujący się wytwórca w Wielkiej Brytanii nie promowałby krawata w paski jako fajnej rzeczy do noszenia dla siebie samej. Od pierwszego dnia w szkole dowiadujemy się, że ta rzecz na naszych szyjach nie służy dekoracji, ale definiuje nas, wobec innych i wobec nas samych. Czyni z nas członka grupy — na dobre i na złe. Dorastamy w tej świadomości, aby w dorosłym życiu już zawsze dostrzegać pojawienie się krawata na szyi gwiazdy sportu, przekupnego polityka, potężnego przemysłowca czy weekendowego gracza w krykieta, a przede wszystkim — co roku pod ponurym listopadowym niebem, na mężczyznach młodych, starych lub niewiarygodnie starożytnych podczas parady z okazji końca Wielkiej Wojny”.
GENEZA
Idea krawata określanego w krajach anglosaskich jako “pułkowy” (regimental tie), które w tym tekście będę określał jako “klubowy”, rzeczywiście narodziła się w Anglii, choć nie w kręgach wojskowych, ale — uniwersyteckich. Jak głosi legenda, miejscem narodzin krawatów klubowych był Uniwersytet Oksfordzki. W 1880 r. studenci kolegium Exeter po raz pierwszy zdjęli pasiaste taśmy swoich kapeluszy i zawiązali je wokół szyi, aby w ten sposób zademonstrować swoją jedność. Z Uniwersytetu idea krawata w barwach klubu czy pułku, z powtarzającym się wzorem złożonym z ukośnych pasów w barwach danej instytucji — trafiła do ekskluzywnych klubów towarzyskich (kolejny wynalazek Brytyjczyków, o którym jeszcze kiedyś napiszę) oraz do brytyjskiej armii (gdzie nota bene narodziny zwyczaju odróżniających się barw pułkowych datuje się na 1685 rok, kiedy podczas uroczystości koronacyjnych króla Jakuba II Stuarta każdy z 3 szwadronów kawalerzystów gwardii przyozdobił mundury wstążką w innym kolorze). Continue reading JAK TO SIĘ ROBI: KRAWATY PUŁKOWE – KLUBOWE – AKADEMICKIE
JAK TO SIĘ ROBI (I): RZECZ O SYGNETACH HERBOWYCH
Tekst powstał na zamówienie kilku osób prowadzących mały spór o to “czy?” i “jak?”. Na pytanie “czy?” każdy powinien sam sobie odpowiedzieć — podpowiedzi ekspertów od savoir-vivre’u i bon-tonu nie pomogą. Ich także dzieli ten spór.
CZY NOSIĆ?
Na początek zerknijmy do popularnych poradników dobrych manier i savoir-vivre’u, aby sprawdzić co radzą nam ich autorki i autorzy.
Mieczysław Rościszewski (a raczej ukrywający się pod tym pseudonimem Bolesław Londyński) w swoim “Dobrym tonie. Szkole pożycia z ludźmi wszelkich stanów w stosunkach poufnych i ceremonjalnych” z 1920 r. wydał jednoznaczny wyrok: “Herbowe pierścienie z pieczątkami na krwawnikach i t. zw. złote sygnety wyszły zupełnie z mody i stanowią przywilej jedynie mężczyzn poważnych wiekiem“[1]M. Rościszewski, Dobry ton. Szkoła pożycia z ludźmi wszelkich stanów w stosunkach poufnych i ceremonjalnych, Warszawa 1920, s. 36. Continue reading JAK TO SIĘ ROBI (I): RZECZ O SYGNETACH HERBOWYCH
Przypisy:
| ↑1 | M. Rościszewski, Dobry ton. Szkoła pożycia z ludźmi wszelkich stanów w stosunkach poufnych i ceremonjalnych, Warszawa 1920, s. 36 |
|---|
SZLACHTA WŁOSKA I JEJ HERALDYKA
WPROWADZENIE
Historia szlachty włoskiej jest niezwykle burzliwa, barwna i różnorodna. W rezultacie można napisać o niej wiele, ale nic z całkowitą stanowczością, ani w formie uwag generalnych, odnoszących się do niej całej. Stwierdzenie, że w Europie mamy do czynienia nie ze szlachtą, ale ze szlachtami (w liczbie mnogiej), pasuje jak ulał do szlachty występującej na terytorium, które obecnie przybrało formę Republiki Włoskiej. Historia włoskiej szlachty odzwierciedla burzliwą historię półwyspu apenińskiego i otaczających go włoskich wysp — zmieniających się władców i podziałów terytorialnych, a także licznych państw regionalnych. Jak wiadomo, historia zjednoczonych Włoch sięga zaledwie siódmej dekady XIX w. Wcześniej przez setki lat obcy władcy Włoch — przede wszystkim Hiszpanie, Francuzi, Austriacy i Niemcy (Burbonowie i Habsburgowie) stosowali własne zasady dotyczące szlachectwa — tytuły, hierarchie, zasady heraldyki. Do połowy XVIII w. w większości ówczesnych państewek włoskich nie istniała szczegółowa regulacja prawna statusu miejscowej szlachty. Continue reading SZLACHTA WŁOSKA I JEJ HERALDYKA
ARMARIA POLECA: “The European Nobilities in the Seventeenth and Eighteenth Centuries”
Pod koniec zeszłego roku wpadła w moje ręce książka, a właściwie dwie książki (bo wydawnictwo jest dwutomowe) poświęcone, jak stanowi tytuł: europejskim szlachtom w XVII i XVIII wieku (oba tomy pod redakcją Hamisha Marshalla Scotta, profesora historii międzynarodowej na Uniwersytecie St. Andrews w Szkocji). Tom pierwszy składa się z 8 artykułów naukowych poświęconych szlachcie Europy zachodniej i południowej. Tom drugi tworzy 11 artykułów dotyczących szlachty (a raczej szlacht) północnej, środkowej i wschodniej Europy. Wśród nich znalazł się także tekst poświęcony szlachcie Rzeczypospolitej (1569-1795) autorstwa Roberta I. Frosta, profesora historii, filozofii i teologii na University of Aberdeen (temu tekstowi planuję poświęcić osobne omówienie). Łączna objętość obu tomów to blisko 800 stron.
Chciałem serdecznie polecić książki czytelnikom zainteresowanych tematem szlachty. Zawodowi historycy mogą je znać — zbiór ukazał się po raz pierwszy jeszcze w 1995 r. Warto dodać, że omawiane przeze mnie, nowe wydanie ukazało się w 2007 r. i nie jest dodrukiem, ale wersją uaktualnioną przez autorów, a także wzbogaconą o kilka zupełnie nowych tekstów.
Chociaż zawarta w tytule cezura zdaje się ograniczać prowadzone w książce dywagacje i analizy do ledwie 200 lat historii szlachty europejskiej, to na szczęście autorzy nie stronią od nawiązań do zarówno wcześniejszych, jak i późniejszych epok. Ponadto, omawiany okres jest jednym z najistotniejszych w historii szlachty europejskiej. Ówczesne wydarzenia wpłynęły w istotny sposób na przedefiniowanie charakteru szlachty na kolejne dekady i stulecia. Po części wpływ ten jest wciąż aktualny. Continue reading ARMARIA POLECA: “The European Nobilities in the Seventeenth and Eighteenth Centuries”
DLACZEGO WARTO ORGANIZOWAĆ DYPLOMATORIUM I DLACZEGO LATEM
Najważniejszym wydarzeniem w ceremonialnym roku akademickim jest w Polsce uroczysta inauguracja przypadająca na początek października. Jest to święto przede wszystkich nowych studentów, nazywanych w średniowieczu beanami czyli żółtodziobami (z jęz. francuskiego — bec jaune). Głównym elementem tej uroczystości jest immatrykulacja, a więc włączenie młodego człowieka do grona studentów uczelni, niegdyś dokonywane w formie wpisu do rejestru studentów, a więc “matrykuły”.
Zupełnie odmienna tradycja ukształtowała się na uczelniach anglosaskich — brytyjskich, czy amerykańskich — gdzie najwyższą rangę w akademickim roku obrzędowym posiada uroczystość zakończenia studiów i wręczenia dyplomów absolwentom (tzw. Commencement lub Graduation). Przypada zazwyczaj na miesiące letnie i zamyka rok akademicki lub rzadziej, w przypadku uroczystości semestralnych — każdy z akademickich semestrów.
Obu wydarzeniom towarzyszy odpowiednia oprawa ceremonialna. Jest to zazwyczaj zaledwie cień formy, jaką nadawano podobnym wydarzeniom w średniowieczu, kiedy uwielbiano świętować, nie szczędząc na to czasu i środków. Świętom akademickim towarzyszyły procesje, uczty, pokazy teatralne, koncerty muzyki, popisy oratorskie, a nawet turnieje rycerskie czy walki byków. Włączeniu profana do grona akademików — czy to na początku, czy pod koniec studiów — towarzyszył ceremoniał wzorowany na podobnych obrzędach inicjacyjnych: pasowaniu na rycerza, hołdzie lennym, przyjęciu do gildii lub do grona mistrzów cechu. Szczególna, odświętna formuła miała podkreślać wyjątkowość wydarzenia i sprawić, że zapadnie na długie lata w pamięci uczestników.

Continue reading DLACZEGO WARTO ORGANIZOWAĆ DYPLOMATORIUM I DLACZEGO LATEM
Przypisy:
| ↑1 | F. Stubbings, Bedders, Bulldogs & Bedels: A Cambridge Glossary, Cambridge 2005, s. 53-54 |
|---|
INAUGURACJA ROKU AKADEMICKIEGO – ZNACZENIE, PRZEBIEG I NAJCZĘSTSZE BŁĘDY
Już za kilka dni rozpocznie się nowy rok akademicki. Zgodnie z długą i bogatą tradycją, inauguracja odbywa się w odświętnej formie z licznymi elementami ceremonialnymi. Niestety, dla wielu uczestników — zarówno studentów jak i nauczycieli akademickich — są to niezrozumiałe, pozbawione treści rytuały, a ich bezrefleksyjne powtarzanie staje się przykrym obowiązkiem. Stąd już blisko do podjęcia decyzji o redukcji do minimum, a nawet zupełnym zarzuceniu form ceremonialnych jako archaicznych, sztucznych i “pozbawionych sensu w XXI wieku”. Brak wiedzy dotyczącej genezy, treści i sensu ceremoniałów sprawia, że uczestniczące w nich osoby popełniają przeróżne błędy, przez co sam ceremoniał zamienia się w swoją karykaturę.
Zanim pośpiech lub ignorancja uśmiercą relikty wielowiekowej akademickiej tradycji, warto przyjrzeć się im nieco bliżej, poznać ich treść i zrozumieć sens. Najbardziej prestiżowe uczelnie świata – zarówno na starym kontynencie, jak i w nowym świecie — troskliwie dbają o kultywowanie tradycji i zachowywanie ceremoniałów, które są elementem ich tożsamości i powodem do dumy. Okazuje się, że przysłowiowy XXI wiek nie ma tutaj nic do rzeczy i w niczym nie przeszkadza.

Continue reading INAUGURACJA ROKU AKADEMICKIEGO – ZNACZENIE, PRZEBIEG I NAJCZĘSTSZE BŁĘDY
CZY SYMBOLE, PRZEPYCH I BOGACTWO MAJĄ ZNACZENIE W ŻYCIU CZŁOWIEKA?

Poniższy tekst ukazał się w 1957 r. na łamach pisma „Catolicismo” (nr 82). Jego autor, Plinio Corrêa de Oliveira był brazylijskim historykiem, pisarzem, publicystą i działaczem katolickim, współzałożycielem międzynarodowego stowarzyszenia „Tradycja, Rodzina i Własność” (TFP). Jego artykuły i książki doczekały się licznych przekładów na języki obce, w tym na język polski. Został odznaczony przez Prezydenta RP na uchodźstwie Augusta Zaleskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Tekst jest reakcją na głośną sprawę krytyki, jaką w sierpniu 1957 r. skierował pod adresem Elżbiety II i jej dworu Lord Altrincham, na łamach wydawanego przez siebie pisma „National and English Review”. Skrytykował dwór brytyjski za jego wyniosłość i sposób bycia typowy dla wyższych klas społecznych. Najsurowsza opinia dotyczyła młodej królowej. Altrincham stwierdził, że Elżbieta II wypowiada się jakby ją „bolała szyja”. „Podobnie jak jej matka, wydaje się, że nie jest w stanie wypowiedzieć nawet kilku zdań jeżeli nie zostały wcześniej zapisane na kartce.” Continue reading CZY SYMBOLE, PRZEPYCH I BOGACTWO MAJĄ ZNACZENIE W ŻYCIU CZŁOWIEKA?