Pamiętam moje pierwsze odwiedziny w Wace Trockiej i uczucie déjà vu. Byłem tam przecież pierwszy raz w życiu, a jednak czułem jakbym już wcześniej odwiedził tamtejszy pałac hrabiów Tyszkiewiczów. Wszystko za sprawą bryły budowli, dla której inspiracją był Pałac na Wodzie w warszawskich Łazienkach Królewskich.

Zjawisko zapożyczeń znane jest w sztuce i architekturze od wieków. W przypadku polskich dworów i pałaców z XIX w. istotne znaczenie miał także aspekt patriotyczny i tożsamościowy. Forma “polskiego dworu” w czasach zaborów była w polskim środowisku ziemiańskim celowo kontynuowana i twórczo rozwijana, nawiązując do ważnych dla historii i kultury polskiej budowli z okresu wolnej i niepodległej Rzeczypospolitej. Na przejawy opisywanego zjawiska miał także wpływ bardziej uniwersalny trend w architekturze XIX w., jakim był eklektyzm. Opisywany proces nasilił się w wolnej Polsce okresu międzywojennego w czasie wzmożonych poszukiwań “stylu narodowego”[1]D. Mikulski, E. Raszeja, G. Klause, Ze studiów nad tożsamością miejsca. Problem kontynuacji formy dworu w krajobrazie wielkopolskiej wsi na obszarze ziemi średzkiej [w:] “Topiarius. … Continue reading.
Warszawski pałac królewski stał się inspiracją aż dla 4 innych pałaców ziemiańsko-szlacheckich, z których wszystkie były zlokalizowane na terenach dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Dzisiaj znajdują się poza granicami Polski. Trzy z nich przetrwały do naszych czasów, ale tylko pałac w Wace zachował się w dobrym stanie (do pytania dlaczego miał tyle szczęścia jeszcze powrócę – to bardzo ciekawa historia).
PAŁAC HRABIÓW UMIASTOWSKICH
W ŻEMŁOSŁAWIU

Spośród polskich rezydencji ziemiańskich wzorowanych na łazienkowskim Pałacu na Wyspie chronologicznie pierwszą zawdzięczamy dwóm damom, hrabinom Umiastowskim, teściowej i synowej: Józefie z Dunin-Rajeckich i Janinie z Ostroróg-Sadowskich. Mąż Józefy, Kazimierz hrabia Umiastowski herbu Roch kupił w 1807 r. Żemłosław, dawny majątek rodu Żemłłów herbu Topór, który posiadali oni od XVII w. Od 1726 r., przez 80 lat, majątek znajdował się w posiadaniu krewnych Żemłłów po kądzieli – Niemirowiczów-Szczyttów herbu Jastrzębiec, którzy wystawili tam drewniany dwór.
Wkrótce po nabyciu dóbr, Kazimierz hr. Umiastowski rozpoczął przebudowę przerwaną najpierw powstaniem listopadowym, a potem jego nagłą śmiercią w 1863 r. Wdowa Józefa kontynuowała dzieło męża i zleciła wystawienie w Żemłosławiu rezydencji wzorowanej na warszawskim Pałacu na Wyspie. Autorem projektu był Leandro Jan Marconi, architekt włoskiego pochodzenia, projektant kilku znanych budowli w Warszawie jak Synagoga na Tłomackiem czy Pałac Sobańskich, syn również słynnego architekta Henryka Marconiego.
Józefa hr. Umiastowska zmarła w 1877 r. Budowę pałacu dokończył jej syn, Władysław wraz z żoną Janiną z Ostroróg-Sadowskich. Jak podaje Roman Aftanazy, para uwielbiająca podróże zagraniczne zgromadziła w pałacu w Łączynowie liczne dzieła sztuki, bogaty księgozbiór i artystyczne meble – przywożone z europejskich wojaży [2]R. Aftanazy, Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej. Województwo wileńskie, t. 4, Ossolineum 1993, s. 467-468.

Umiastowscy nie mieli szczęścia do tego projektu. W 1914 r. wybuchła Wielka Wojna. Władysław nie żył już od 9 lat, a wdowa Janina opuściła Żemłosław z obawy o swoje bezpieczeństwo. Pałac zajęli Niemcy, którzy ogołocili go z bogatego wyposażenia oraz zabytków i urządzili tam ośrodek wypoczynkowy dla weteranów. Pod koniec wojny dzieła zniszczenia dopełniła okoliczna ludność. Pałac był do tego stopnia zdewastowany, że kiedy w 1921 r. Janina wróciła do domu, pomimo podejmowanych prób nie była w stanie podnieść go ze zniszczeń. Ponieważ nie miała dzieci, w 1922 r. postanowiła powołać Żemłosławską Fundację Naukową hrabiostwa Umiastowskich przy Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie i wyposażyć ją w dobra żemłosławskie – folwarki i pałac o łącznej powierzchni 2200 ha z zachowaniem dla siebie prawa dożywotniego korzystania z pałacu. Ufundowała także dom wypoczynkowy dla artystów, uczonych i literatów w Konwaliszkach, a także dom dla niezamożnych studentów w Klewicy. W 1921 r. w uznaniu dla jej działalności charytatywnej i zasług dla kościoła katolickiego, papież Benedykt XV nadał Janinie dożywotni tytuł markizy. II wojna światowa zastała markizę Umiastowską w Rzymie, gdzie zmarła w 1941 r. Pozostawiony przez nią zapis testamentowy umożliwił ustanowienie w 1946 r. słynnej Fundacji Rzymskiej – Fondazione Romana Marchesa J. S. Umiastowska, która pomagała początkowo polskim artystom, a wkrótce również polskim naukowcom odbywającym badania w Rzymie.

Trudna historia naszej części Europy dała się we znaki także pałacowi w Żemłosławiu (dzisiaj Жамыслаўль na Białorusi, w obwodzie grodzieńskim). W czasie II wojny został ponownie zdewastowany przez wojska sowieckie. Po wojnie Żemłosław znalazł się w granicach Związku Sowieckiego i utworzono w nim siedzibę sowchozu[3]sowchoz – od ‘sowietskoje choziajstwo’ – państwowe gospodarstwo rolne, charakterystyczne dla gospodarki ZSRR. W sowchozach uprawiano gospodarkę rolną w oderwaniu od … Continue reading. Od zamknięcia sowchozu pałac był sukcesywnie rozkradany i niszczał. Ok. 2014 r. (w innych źródłach – w 2018 r.) wybuchł w nim pożar, który dopełnił dzieła zniszczenia. Chociaż w 2019 r. został sprzedany za niewielką kwotę białoruskiemu biznesmenowi, nie widać, aby były tam prowadzone prace remontowe, czy zabezpieczające. Wydaje się, że tragiczny los pałacu został przesądzony[4]M. Rudnicki, Kresowe echa Łazienek Królewskich, Stowarzyszenie Rodów Wielkiego Księstwa Litewskiego.

PAŁAC KOGNOWICKICH W ŁĄCZYNOWIE
Trzecią w kolejności chronologicznej (po Żemłosławiu i Wace Trockiej) rezydencją wzorowaną na łazienkowskiej jest pałac Kognowickich w Łączynowie (Łancza/y/u/nowie).
Łączynów był w posiadaniu Kognowickich herbu Dąbrowa od 1562 r. kiedy król Zygmunt II August za waleczność w wojnach inflanckich nadał Piotrowi Kognowickiemu starostwo na tych terenach. Piotr Kognowicki był dworzaninem królowej Bony, który przybył wraz z nią do Krakowa z Neapolu. Nazywał się wówczas Pietro Cognocce.

Ostatni właściciel Łączynowa, Stanisław Kognowicki (1863–1941) wystawił w majątku pałac wg projektu Tadeusza Rostworowskiego – celowo przypominający warszawskie Łazienki. Stanisław jest mi tym bliższy, że był jak ja członkiem Konwentu Polonia, a po ukończeniu studiów – członkiem Koła Filistrów Konwentu Polonia w Wilnie, którego został – jak się okazało ostatnim – prezesem (Konwent i jego organizacja filisterska od 1998 r. działają w Sopocie).

Autor projektu pałacu w Łączynowie to także ciekawa postać. Tadeusz Maria Rostworowski herbu Nałęcz wywodził się z ziemiańskiej rodziny z Wielkopolski, ale swoje życie związał z Wileńszczyzną. Studiował w Petersburgu, Krakowie, Monachium i Paryżu. Z czasem stał się modnym architektem. Zaprojektował kilka znanych budowli – rezydencji ziemiańskich i budynków miejskich na Wileńszczyźnie. Najbardziej znanym jest wileński Hotel Georges, który Rostworowski zaprojektował i sfinansował jego budowę, aby wkrótce odsprzedać go spółce obywatelskiej. Sobie pozostawił tylko reprezentacyjny apartament hotelowy. Zapewne nie podejrzewał, że swój ziemski żywot zakończy w wyniki ataku serca, właśnie w Hotelu George w Wilnie.

Niestety, także pałac Kognowickich nie miał szczęścia. Po II wojnie światowej Łączynów znalazł się w granicach Republiki Litewskiej jako Lančiūnava i już w 1922 r. objęła go litewska reforma rolna drastycznie redukując dobra ziemskie należące do Kognowickich. Stanisław sprzedał część pozostałego majątku i zamieszkał w Wilnie. W Łączynowie osiadła jego córka Zofia z mężem, Karolem Henrykiem Zabiełłą herbu Topór (który odumarł ją w 1929 r.) i brat Stanisława – Wincenty. Wkrótce po wybuchu II wojny światowej Łączynów został znacjonalizowany przez władze litewskie, które urządziły tam szkołę. W pierwszych miesiącach wojny Zabiełłowie i Kognowiccy udzielili schronienia i pomocy wielu rodakom. Syn Wincentego, Tadeusz Kognowicki, harcerz i żołnierz ZWZ odznaczył się prawdziwym męstwem. Uratował nie tylko cztery sztandary polskich pułków kawaleryjskich przed konfiskatą przez okupanta, wynosząc je z obozu dla internowanych i przekazując polskiemu attaché wojskowemu, ale walnie przyczynił się do uratowania kilkunastu tysięcy polskich obywateli, głównie żydowskiego pochodzenia – we współpracy z konsulem Japonii w Kownie. Pod koniec 1941 r. poległ pod Bigosowem na Brasławszczyźnie [5]M. Rudnicki, Kresowe echa….

W okresie sowieckim w pałacu mieściły się różne placówki edukacyjne. Po 1990 r. władze ponownie niepodległej Litwy wydzierżawiły pałac rolnikowi na magazyn nawozów sztucznych. Chociaż kilka lat później pałac zakupił litewski biznesmen w celu odbudowy i renowacji – budynek nadal niszczeje.


PAŁAC ZDZIECHOWSKICH W BUŁHAJACH
Pałac w Bułhajach (dzisiaj Булаї na Ukrainie) – chronologicznie czwarty spośród twórczych kopii warszawskiego Pałacu na Wyspie znamy tylko z rycin.

Autorem projektu pałacu był prawdopodobnie – jak podaje niezastąpiony Roman Aftanazy – odeski architekt Władysław Dąbrowski[6]R. Aftanazy, Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej. Województwo bracławskie, t. 10…, s. 38-39. Pomysłodawczynią wystawienia gmachu wzorowanego na warszawskim Pałacu Na Wyspie – jedynego tego typu przedsięwzięcia na ziemiach ruskich – była Oktawia z Podhorskich Adamowa Zdziechowska. Miała nadzieję, że w pałacu zamieszka jej córka Maria z mężem Alfredem Żurowskim. Oktawia nie doczekała zakończenia budowy. Maria szanując wolę zmarłej matki dokończyła budowę pałacu (został ukończony przed 1908 r.), ale nigdy w nim nie zamieszkała, ani nawet go nie urządziła. Los budynku przypieczętowała Wielka Wojna – został całkowicie zniszczony w 1917 r.
PAŁAC TYSZKIEWICZÓW W WACE TROCKIEJ
Pięknie usytuowany pałac w Wace Trockiej od początku swojego istnienia przyciągał gości. Przede wszystkim z powodu wspaniałych gospodarzy, ale także jako twórcza kopia Łazienek Królewskich w Warszawie. Waka to piękna okolica położona niegdyś pod Wilnem, a dzisiaj zlokalizowana już w granicach administracyjnych litewskiej stolicy.

Waka była przez stulecia własnością tatarskiej szlachty. Od nich przez Sapiehów i Dąbrowskich – trafiła w posiadanie Tyszkiewiczów. Po 1850 r. dobra wackie nabył Jan Witold Emanuel hrabia Tyszkiewicz (1831-1892) z linii kalenickiej, marszałek szlachty powiatu wileńskiego. Pałac został wzniesiony w 1880 r. według projektu Leandro Marconiego – autora projektu pałacu w Żemłosławiu. Podobny do Pałacu na Wyspie od strony fasady frontowej, zupełnie nie przypomina go od strony ogrodu. Podobno decyzja o wybudowaniu pałacu i przenosinach z dotychczasowej siedziby w Wołożynie była podyktowana temperamentem żony Jana – Izabeli Hortensji z domu hrabianki Tyszkiewiczówny z linii łohojskiej Tyszkiewiczów. Jan uznał, że żona ceniąca życie towarzyskie zanudzi się w położonym dalej na wschód Wołożynie i dlatego postanowił przenieść siedzibę rodziny do podwileńskiej Waki, która nazywana była wówczas Waką Tyszkiewiczowską. Waka Trocka to nazwa powojenna [7]za: M. Rudnicki, Kresowe echa….

Jan otwarcie demonstrował swój polski patriotyzm, co w realiach zaboru rosyjskiego wiązało się ze sporym ryzykiem i licznymi niebezpieczeństwami. Za udział w manifestacjach patriotycznych w 1861 r. został pozbawiony wysokiego urzędu marszałka szlachty. W 1865 r. trafił do aresztu domowego jako osoba dla Rosjan niepewna politycznie.

W kontaktach z przedstawicielami zaborców wykazywał brawurową odwagę i szczególne poczucie humoru – jak podaje dr Liliana Narkowicz. Podczas proszonego obiadu miał posadzić na przeciwko carskiego generał-gubernatora Nazimowa… żydowskiego krawca, co było dla Rosjanina prawdziwą obelgą. Dojrzewający konflikt między Tyszkiewiczem a gubernatorem miała załagodzić żona tego drugiego przybywając do Waki z imieninowymi życzeniami i kwiatami do pani domu, Izabeli. Pomimo licznych powozów gości na podjeździe, lokaj oświadczył osłupiałej Rosjance, że “pani hrabiny nie ma w domu”[8]L. Narkowicz, Waka Trocka i jej założyciel Jan Witold hr. Tyszkiewicz, “Magazyn Wileński, 2011.

W ramach sankcji popowstaniowych, w 1865 r. został wydalony do Rygi z jednoczesnym nakazem niezwłocznej sprzedaży całego majątku pod groźbą jego konfiskaty, z zakazem odsprzedaży członkom rodziny, ani znajomym. Tyszkiewicz obmyślił plan – oficjalnie odsprzedał dobra ryskiemu kupcowi (a może lekarzowi – jak chcą inne przekazy), z którym ustalił, że kiedy uda mu się doprowadzić do odwołania sankcji carskich, odkupi dobra. Tylko dzięki nagłym i ciężkim chorobom, na które zapadli podstawiony kupiec (który zdążył “zapomnieć”, że porozumiał się z polskim hrabią) oraz gubernator (który nagle dorobił się sumienia i na łożu śmierci postanowił zadośćuczynić wszystkim, których skrzywdził) zawdzięcza Tyszkiewicz szczęśliwe zakończenie batalii i majątek rodzinny.

Jak pisze dr Liliana Narkowicz, autorka monografii dóbr Tyszkiewiczów w Wace Trockiej: “Jan Witold Tyszkiewicz był […] świetnym gospodarzem. W Wace rozwinął ogrodnictwo, pszczelarstwo, hodowlę koni i krów holenderskich. Był zdobywcą licznych nagród na krajowych wystawach rolniczych. Uruchomił fabrykę papieru i wykopał stawy, w których zaprowadzono wylęgarnię ryb łososiowatych oraz sielawy i siei. Hodowane tu pstrągi zyskały szeroki rozgłos, a w zimie były nawet wysyłane dla krewnych i znajomych przebywających w Paryżu i Dreźnie. Ich najpiękniejsze okazy zasilały sklepy oraz restauracje na terenie Wilna, Warszawy, Petersburga”[9]L. Narkowicz, Waka Trocka i jej założyciel… .

Dokładny opis pałacu i jego przedwojennego wyposażenia zawarł w swoim cennym i wielokrotnie tu przywoływanym dziele Roman Aftanazy. Ja ograniczę się do zreprodukowania kilku zdjęć z tej książki, aby Czytelnik mógł wyrobić sobie zdanie na temat zasobności domu i mieszczących się w nim kolekcji sztuki i rzemiosła artystycznego.

W 1892 r. Wakę odziedziczył po Janie i Izabeli Tyszkiewiczach ich syn Jan junior, który jednak zmarł już w 1903 r. osierocając nieletnie dzieci, w tym 17-letniego syna Jana Michała. Po uzyskaniu pełnoletności, Jan Michał objął majątek w Wace wraz z pałacem.
Wielka Wojna (1914-1918) skłoniła Tyszkiewiczów do opuszczenia pałacu. Najcenniejsze elementy wyposażenia, zbiory sztuki, książki, meble – podzielono na trzy części i wysłano do pałaców Tyszkiewiczów w Wołożynie i Wilnie, a większość z konieczności pozostawiono na miejscu, gdzie wraz z opanowaniem dóbr przez wojska niemieckie – zostały rozkradzione lub zniszczone. Podobny, tragiczny los spotkał wyposażenie ulokowane w Wołożynie. Niestety miejscowość leżała na linii frontu co przypieczętowało jej tragiczny los. Ocalały tylko przedmioty wysłane do Wilna, których część w 1917 r. na wszelki wypadek odesłano do Warszawy, gdzie szczęśliwie przetrwały wojnę [10]R. Aftanazy, Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej. Województwo wileńskie, t. 4, Ossolineum 1993, s. 403.
Jan Michał hr. Tyszkiewicz poważnie traktował swoje patriotyczne obowiązki. Zanim zajął się podnoszeniem majątku z upadku, wstąpił do legionów Piłsudskiego, a po wybuchu wojny polsko-bolszewickiej – wyruszył bronić ojczyzny. Za męstwo otrzymał Krzyż Virtuti Militari. Znalazł się w sztabie gen. Leonarda Żeligowskiego i wraz z nim wkraczał na czele wojska polskiego na Wileńszczyznę w 1920 r., aby włączyć je w granice Rzeczypospolitej. Jak na szlachcica-ziemianina przystało wspierał działalność dobroczynną i kulturalną. Miał istotny udział w akcji polskich ziemian z Wileńszczyzny zakupu czasopisma w Wilnie. Wkrótce czasopismo zmieniło tytuł dając początek słynnemu, wpływowemu i opiniotwórczemu dziennikowi “Słowo” prowadzonemu przez Stanisława Cata-Mackiewicza. Inwestycjom Jana Michała Tyszkiewicza w sieć kanalizacyjną i elektryczną, okoliczni mieszkańcy zawdzięczają dostęp do tych zdobyczy cywilizacyjnych XX wieku, które w tamtych czasach nie były standardem jak dzisiaj.

Po powrocie z wojen Jan Michał zajął się rodzinnym majątkiem w Wace. Jak na dobrego gospodarza przystało, rozpoczął od remontu zabudowań gospodarczych. Był kawalerem, więc pałac na razie nie był dla niego najważniejszy. Dopiero ślub z Anną księżniczką Radziwiłłówną skłonił go do remontu zniszczonej w czasie wojny rezydencji. W latach 1931-32 odrestaurowało jej lewe skrzydło. Pałac urządzono meblami i innym wyposażeniem, które powróciło z Wilna. W latach 1937-38 sprowadzono również resztę wyposażenia wysłanego w 1917 r. do Warszawy. Nagła tragiczna śmierć Jana Michała Tyszkiewicza 31 maja 1939 r. spowodowała, że skrzyń w większości nie rozpakowano. To ułatwiło sprawę sowietom, którzy po wejściu do Polski rozgrabili zbiory. Sowieci zdewastowali także pałac.
Okoliczności tragicznej śmierci Jana Michała hr. Tyszkiewicza warte są wzmianki. Dnia 27 maja 1939 r. Andrzej hr. Potocki zorganizował dla zaprzyjaźnionych ziemian rekolekcje w swoim pałacu w Międzyrzecu. Rano 30 maja po nabożeństwie nadszedł czas na powrót do domów. Jan Michał Tyszkiewicz namówił kuzyna, hrabiego Platera, by ten ustąpił mu miejsca w 2-osobowej awionetce kierowanej przez doświadczonego pilota Stanisław hr. Zamoyskiego. Chciał szybko powrócić do rodziny i spieszył się do Warszawy, aby tam jeszcze zdążyć na samolot do Wilna. Przy pałacu w Międzyrzecu nie było lotniska, a tylko w miarę płaski pas trawnika zakończony linią żywopłotu. Zamoyski w czasie startu maszyny zahaczył o żywopłot. Samolot stracił ster i po niekontrolowanym wzniesieniu się na znaczną wysokość, runął na ziemię lotem pikującym. Pilot i pasażer zginęli na miejscu na oczach krewnych i przyjaciół.
We wspomnieniu o zmarłym proboszcz z Waki napisał: “„Zmarły był wielkim ofiarodawcą na potrzeby parafii, ostatnio na budowę Domu Katolickiego zaofiarował 4000 zł. Był dobrym katolikiem, wzorowym ojcem rodziny, dobrym obywatelem kraju, był członkiem Akcji Katolickiej, członkiem „Caritasu”, komitetu parafialnego i rady parafialnej, wielkim opiekunem biednych. Jego śmierć okryła żałobą całą parafię, a włościanie z wiosek sąsiednich majątku Waka nie mogą nachwalić śp. Zmarłego i zamawiają nabożeństwa za Jego duszę. Cześć Jego pamięci!” [11]I. Diugiewicz, Tyszkiewiczowie i Waka Trocka, “Magazyn Wileński”, 2008.

Wdowie Annie Tyszkiewiczowej z dziećmi udało się uniknąć tragicznego losu ziemian na wschodzie i po wybuchu wojny, 16 września 1939 r. przy pomocy rodziny, przez Łotwę, Szwecję i Norwegię przedostała się do Wielkiej Brytanii. Pomógł także Stanisław Cat-Mackiewicz, który zorganizował transport lotniczy. Anna zmarła na obczyźnie w 1983 r. nigdy nie powróciwszy do Waki. Jako pierwszy z rodziny Wakę odwiedził syn Anny, Zygmunt hr. Tyszkiewicz w 1987 r. z okazji poświęcenia odnowionej kaplicy[12]I. Diugiewicz, Tyszkiewiczowie i Waka Trocka…. Dzieci Anny także odwiedziły Wakę. Utrzymują kontakty z lokalną społecznością.

Z nieoczekiwaną pomocą pałacowi przyszli w czasie wojny Niemcy, którzy stacjonowali w pałacu w latach 1941-1944. Wzorowe tradycje gospodarskie majątku Tyszkiewiczów w tym hodowla krów holenderskich skłoniły Niemców, aby sprowadzić do Waki Holendrów i urządzić tam szkołę rolniczą.

Jak to możliwe, że pałac – inaczej niż zabytki z Żemłosławia czy Łączynowa, przetrwał w stosunkowo dobrym stanie, a cenna, kunsztowna stolarka sufitów zachowała się praktycznie nietknięta. Okazuje się – czego dowiedziałem się od miejscowych Polaków, że Holendrzy zachwyceni wyposażeniem pałacu postanowili zbudować podwieszenia sufitów, aby je zabezpieczyć. Sowietom, którzy później opanowali Wakę i nie wiedzieli co kryją podwieszane sufity wmówiono, że zainstalowano je z powodów oszczędnościowych – aby zmniejszyć koszty ogrzewania przestronnych pomieszczeń.

Zabytkowe sufity odkryto dopiero podczas pierwszej powojennej restauracji pałacu, którą przeprowadzono w latach 70 XX w. Wówczas zwrócono się o pomoc do polskich historyków sztuki i muzealników, m.in. z Pałacu w Łazienkach. Zdemontowane podwieszane sufity odsłoniły wspaniałe, w pełni zachowane sztukaterie. Po remoncie w pałacu zainstalowano Instytut Rolnictwa, który zajmował go do lat 90. XX w. Później, przez kilka lat pałac użytkował “Królewski Związek Bojarów Litewskich”, a kilka lat temu przejęła go fundacja, która przeprowadziła tam kolejny remont. Nowe urządzenie parku i przestrzeni wokół pałacu budzi krytykę mieszkańców i ekspertów, którzy bezskutecznie bili na alarm komentując wycinkę kilkuset zabytkowych drzew w pałacowym parku, urządzenie ciągów szklarni z krzewami porzeczek, czy nowy kolor elewacji pałacu, nigdy nie spotykany w jego historii i obcy architekturze klasycystycznej z tej części Europy[13]zob. L. Narkowicz, Park Tyszkiewiczów w Wace przestaje istnieć, “Kurier Wileński”, 2020, nr 26 (74) i L. Narkowicz, O kolorystyce elewacji pałacu Tyszkiewiczów w Wace – cz. … Continue reading .

Podobne barwy spotyka się jedynie w Rosji. W odpowiedzi na krytykę autorzy nowej palety barw zastosowanej na elewacji pałacu w Wace ogłosili, że jest ona wynikiem dokładnych badań konserwatorskich i stanowi prawdziwą sensację naukową. Jak mi opowiedzieli miejscowi mieszkańcy zaśmiewając się przy tym na zmianę z kiwaniem głową na znak dezaprobaty – to rzekomo sensacyjne odkrycie dotyczyło… koloru farb położonych jako podkład dla właściwego malowania fasady. Podkład istotnie mógł być ciemniejszy, a nawet zbliżony do brązów i ugrów. Podobno, kiedy sprawę ujawniono było już za późno. Pałac w dziwacznej kolorystyce budzi zdziwienie i dezaprobatę znawców i amatorów architektury. Pikanterii całej tej historii dodaje fakt, że podobno jest jedno środowisko bardzo zadowolone z opisanego obrotu spraw. To rosyjscy filmowcy, którzy chętnie wykorzystują plenery Waki ze specyficznie pokolorowanym pałacem, jako doskonale imitujące rosyjskie realia XIX wieku. Istotnie – każdy kto zna estetykę rosyjskich pałaców potwierdzi, że kolory Waki wpisują się w nią doskonale. Nie sądzę, aby Rosjanie mieli wpływ na decyzję o kolorach wackiej rezydencji, ale ten wątek pojawiał się kilkukrotnie w moich rozmowach jako element humorystyczny.

Na koniec jeszcze jedna piękna historia współżycia małej wspólnoty wackiej złożonej z ludzi z pałacu i okolicznych mieszkańców. Była to zawsze wspólnota zżyta i żyjąca w dobrych relacjach. W relacji z pogrzebu Jana hr. Tyszkiewicza w 1892 r. odnotowano, że tego “szczerego, szlachetnego, dobrego i wyrozumiałego” człowieka, który “należał do liczby najpopularniejszych ludzi i zostawił dobrą pamięć po sobie” żegnały z własnej woli tysiące włościan, którzy pomimo lutowych chłodów uklękli wzdłuż trasy konduktu pogrzebowego ze świecami w dłoniach. Ceniono również kolejnych właścicieli Waki. Mieszkańcy uratowali kaplicę wacką broniąc ją przed kolejnymi okupantami. Odnowiona z pietyzmem w 2016 r. służy lokalnej wspólnocie. Remont wsparli Tyszkiewiczowie, potomkowie właścicieli pałacu, którzy pozostali po wojnie na emigracji w Wielkiej Brytanii. Na posadzce kościoła widnieje herb hrabiów Tyszkiewiczów wykonany w pracochłonnej technice mozaiki. “Jakim cudem ocalała” – zapytałem – “A może to rekonstrukcja?”. “Żadnym cudem” – usłyszałem odpowiedź – “to dobrzy ludzie zrobili. Zakryli posadzkę szmatami i płytami drewnianymi, dzięki czemu przetrwała okres sowiecki i dzisiaj znowu ujrzała światło dzienne”.


Burzliwe, nierzadko tragiczne losy pałaców w Żemłosławiu, Wace Trockiej, Łączynowie i Bułhajach skłaniają do zadania pytania o to, czy rezydencje wzorowane na łazienkowim pałacyku króla Stanisława Augusta dotknięte są klątwą? Dewastowane, okradane, a nawet burzone – podzieliły ten sam tragiczny los. Dzieje warszawskiego Pałacu na Wyspie – pierwowzoru litewskich rezydencji – są równie burzliwe. Jego królewski właściciel utracił koronę i przeszedł do historii z piętnem zdrajcy oraz miernego monarchy. Sam pałac został przez Niemców doszczętnie spalony w 1944 r. Na szczęście nie udało się go wysadzić w powietrze, chociaż niemieccy saperzy wywiercili w jego murach 1000 otworów na materiały wybuchowe. Dzisiaj, dzięki wysiłkom konserwatorów i historyków sztuki oraz wspaniałej pracy zespołu Muzeum w Łazienkach Królewskich – całe założenie pałacowe ponownie rozkwitło i cieszy oczy odwiedzających je gości oferując ciekawe wystawy i inne wydarzenia artystyczne. Należy mieć nadzieję, że los opisanych, ocalałych pałaców rozsianych po dawnym Wielkim Księstwie Litewskim odmieni się i nadejdą dla nich dobre czasy.
Odwiedzając Wilno z pewnością warto po drodze zajechać do Waki Trockiej i zwiedzić tamtejszy pałac z założeniem parkowym wspominając dawnych gospodarzy.

Przypisy:
| ↑1 | D. Mikulski, E. Raszeja, G. Klause, Ze studiów nad tożsamością miejsca. Problem kontynuacji formy dworu w krajobrazie wielkopolskiej wsi na obszarze ziemi średzkiej [w:] “Topiarius. Studia Krajobrazowe”, 2016, tom 1: Krajobraz Polski. Cudze chwalicie. Ochrona i kształtowanie rodzimego krajobrazu, s. 102 |
|---|---|
| ↑2 | R. Aftanazy, Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej. Województwo wileńskie, t. 4, Ossolineum 1993, s. 467-468 |
| ↑3 | sowchoz – od ‘sowietskoje choziajstwo’ – państwowe gospodarstwo rolne, charakterystyczne dla gospodarki ZSRR. W sowchozach uprawiano gospodarkę rolną w oderwaniu od racjonalności ekonomicznej, niewydolną i nieefektywną |
| ↑4 | M. Rudnicki, Kresowe echa Łazienek Królewskich, Stowarzyszenie Rodów Wielkiego Księstwa Litewskiego |
| ↑5 | M. Rudnicki, Kresowe echa… |
| ↑6 | R. Aftanazy, Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej. Województwo bracławskie, t. 10…, s. 38-39 |
| ↑7 | za: M. Rudnicki, Kresowe echa… |
| ↑8 | L. Narkowicz, Waka Trocka i jej założyciel Jan Witold hr. Tyszkiewicz, “Magazyn Wileński, 2011 |
| ↑9 | L. Narkowicz, Waka Trocka i jej założyciel… |
| ↑10 | R. Aftanazy, Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej. Województwo wileńskie, t. 4, Ossolineum 1993, s. 403 |
| ↑11 | I. Diugiewicz, Tyszkiewiczowie i Waka Trocka, “Magazyn Wileński”, 2008 |
| ↑12 | I. Diugiewicz, Tyszkiewiczowie i Waka Trocka… |
| ↑13 | zob. L. Narkowicz, Park Tyszkiewiczów w Wace przestaje istnieć, “Kurier Wileński”, 2020, nr 26 (74) i L. Narkowicz, O kolorystyce elewacji pałacu Tyszkiewiczów w Wace – cz. 1, 2. 3, “Kurier Wileński”, kwiecień 2021 |