O POLSKĘ KRÓLEWSKĄ – DZIAŁALNOŚĆ AKADEMICKA MONARCHISTÓW, CZ. II (w latach 1926-1930)

Daniel Pater, fil. K! Aquilonia

 

Działalność Organizacji Młodzieży Monarchistów (OMM) na początku 1926 roku mogła dawać swym sympatykom powody do zadowolenia. Po okresie trzyletnich starań młodzi rojaliści mogli pochwalić się silnym zapleczem organizacyjnym i rozbudowanymi strukturami w większości placówek studenckich w Polsce. Dzięki nim wielu monarchistów zajmowało poważne stanowiska w akademickiej strukturze samorządowej aktywnie uczestnicząc w kształtowaniu życia społecznego studentów. Co więcej, w działaniach tych młodzi rojaliści nie byli już osamotnieni, ale od połowy 1925 roku mogli liczyć na wsparcie starszych pokoleń działaczy konserwatywnych skupionych w politycznej Organizacji Monarchistycznej (OM). Wszystko to przekładało się na dynamikę działalności OMM i pozyskiwanie nowych kręgów studentów. Wydawało się, że nic nie będzie w stanie przeszkodzić dalszemu pomyślnemu rozwojowi tej grupy. Stało się jednak inaczej.

U szczytu rozwoju

Apogeum rozwoju organizacyjnego OMM przypadło na 1926 rok. Wśród studenckiej prawicy ugrupowanie to zaczęto kojarzyć jako trzecią co do wielkości i znaczenia siłę organizacyjną po narodowej Młodzieży Wszechpolskiej i katolickim Odrodzeniu. Działalność monarchistów skutecznie wzmacniała tendencje konserwatywne na polskich uczelniach i stawiała tamę radykalnym lub wywrotowym zakusom niektórych akademickich organizacji. Nic więc dziwnego, że początkowa atmosfera lekceważenia panująca wokół rojalistów ustępowała miejsca zaskoczeniu i niedowierzaniu. Rosnące znaczenie monarchistów na polskich uczelniach musiało jednak spowodować również określoną reakcję ze strony konkurencyjnych grup ideowych. Aktywność OMM wywoływała ze zrozumiałych względów konsternację przede wszystkim w szeregach lewicy. Najważniejsze i najpopularniejsze pismo ówczesnej lewicy akademickiej „Nurt” redagowane przez młodych piłsudczyków jeszcze w lipcu 1925 roku ze zdziwieniem konstatowało „Wydawać by się mogło, że kwestia ustroju RP jest już całkowicie przesądzona (…). Wydawać by się mogło, że idea demokracji kroczy zwycięsko po terytorium Europy (…) i przetwarza formy organizacji państwowej – dalej stwierdzało – Jest rzeczą ze wszech miar zastanawiającą, że nasiona monarchistyczne kiełkują przede wszystkim wśród naszej młodzieży (…) pokolenie najmłodsze wstępujące dopiero w życie rodzi na nowo pogrzebiony pomiot i hoduje ten płód lekkomyślnego nowatorstwa o kierunku wstecznym ze szczególną pieczołowitością”[1]Wac. Sry. (Wacław Sryczek) Nacjonalistyczny hazard z powodu propagandy monarchistycznej, “Nurt” z dnia 10 lipca 1925 r. s. 3-4. W pół roku później, w lutym 1926 roku, rozwój działalności monarchistycznej na polskich uczelniach wzbudzał już tak wielkie obawy lewicy, że ta nawoływała do radykalnych przeciwdziałań „Raz należy położyć kres antypaństwowej [czytaj antydemokratycznej — przyp. D.P.] robocie monarchistów (…) pisał wspomniany już „Nurt” – a rektorowie wszechnic dobrze by zrobili gdyby wezwali wszystkich członków Młodzieży Monarchistycznej i kazali woźnemu wlepić po 25 [w domyśle: kijów — przyp. D.P.].  A najlepiej (…) majątki ich poddać przymusowej parcelacji. Ręczymy, że o polskim monarchizmie słuch wnet zginie” [2]Władysław Sieroszewski, Monarchistyczna farsa, kilka słów o karierowiczach i półgłówkach, “Nurt” z dnia 1 lutego 1926, s. 3Te agresywne stwierdzenia nie były jedynymi sądami wypowiadanymi na temat młodych monarchistów.

[pullquote]Rosnące znaczenie monarchistów na polskich uczelniach musiało jednak spowodować również określoną reakcję ze strony konkurencyjnych grup ideowych.[/pullquote]

Z innych pozycji krytykowała ruch monarchistyczny część radykalnie nastawionych działaczy narodowych. W negatywnych ocenach celowało zwłaszcza warszawskie środowisko ruchu narodowego, gdzie sojusze i więzy z rojalistami należały do najsłabszych w kraju. Przytoczmy chociaż jedną z takich opinii. Należący do ścisłej czołówki przywódców Młodzieży Wszechpolskiej Jan Mosdorf pisał o OMM: „Słaba liczebnie i ideowo grupa, która za oś swej ideologii wzięła zagadnienie ważne, ale nie zasadnicze i w ten sposób upraszcza sobie pogląd na sprawy narodowe. Niewolnicze prawie kopiowanie wzorów przeszłości nie może dać żadnych rezultatów, gdyż obecne stosunki zbyt już od czasów ancien regime’u odbiegły. Nowe formy ustrojowe muszą wpływać organicznie na życie; obecnie zajmować zdecydowane stanowisko jest co najmniej przedwcześnie. (…) Naszych monarchistów cechuje silne doktrynerstwo, przy jednoczesnej chaotyczności pojęć oraz oczekiwanie, że wyśniony monarcha, mniejsza o to, z jakiej dynastii, dokona literalnie wszystkiego. Przywróci dobrobyt ekonomiczny z powodu wojny, skasuje reformę rolną, napełni złotem skarb, rozszerzy granice, przywróci powszechną religijność etc. Takie złudzenia są bardzo niebezpieczne, a cała obecna akcja monarchistów, którzy budowę poczynają od dachu i ozdób, a zapominają o fundamentach raczej zaszkodzi niż pomoże przyszłości monarchizmu w Polsce” [3]Jan Mosdorf, Akademik i polityka, Warszawa 1926, s. 12.

Ocena jakiegokolwiek ugrupowania wystawiona na podstawie sądów konkurencyjnych organizacji z pewnością nie może być uznana za obiektywną. Także w przypadku działalności ówczesnych monarchistów prezentowana wyżej opinia dotycząca rzekomej ich słabości mijała się z prawdą. Wbrew życzeniom lewicy oraz opiniom poszczególnych osób z prawicy narodowej, ruch rojalistyczny rozwijał się nadzwyczaj dobrze i odnosił co raz to nowe sukcesy. OMM zdołała nawet rozwinąć akcję wydawniczą, będącą dotąd jedną z podstawowych bolączek tego ugrupowania. Początkowo w lutym 1926 roku dzięki pomocy redaktora Juliana Babińskiego z korporacji “Helionia” rozpoczęto wydawanie na łamach Gazety Powszechnej jednokolumnowego dodatku pt. „Życie młodzieży akademickiej”. Prace redakcyjne rozwijały się na tyle dobrze, że wkrótce po ukazaniu się drugiego numeru postanowiono wspomniany dodatek usamodzielnić. Jeszcze w lutym 1926 roku do rąk poznańskich studentów trafił pierwszy numer pisma „Przegląd Akademicki”, redagowany przez miejscowe środowisko rojalistyczne. Wydawnictwo skierowane było do szerokiego ogółu studentów i widoczna w nim była dbałość, o to by nie kojarzono go z konkretną organizacją polityczną. Tym niemniej komentowano w nim wydarzenia życia akademickiego w duchu konserwatywnym. Na tej podstawie można sobie wyrobić zdanie na temat charakteru i zakresu prac prowadzonych przez akademików rojalistów w tym czasie. Zadaniem podstawowym jakie stało przed rojalistami była z pewnością reforma życia organizacyjnego polskich uczelni. W Przeglądzie Akademickim atakowano ze szczególną pasją ultrademokratyczny ustrój Bratnich Pomocy, a główne tematy publicystyki skupiały się wokół spraw związanych z organizacją samorządu studenckiego i odpolitycznienia jego struktur. Zwracano na przykład uwagę, że ultrademokratyczny ustrój Bratniej Pomocy (…) wykazał całą swoją niewłaściwość uniemożliwiając ciągłość pracy, utrudniając obsadzenie kierowniczych stanowisk przez ludzi fachowych i uzależniając wybory od walk politycznych, dzięki czemu walne zebranie Bratniej Pomocy było często widownią zgoła nieparlamentarnych wystąpień. Jest rzeczą oczywistą, że musimy znaleźć jakiś inny system bo ludowładztwo w  swoich radykalnych formach okazuje się być szkodliwym nawet na terenie Bratniej Pomocy”[4]O naprawę Bratniej Pomocy, “Przegląd Akademicki” nr 2 z dnia 4 marca 1926, s. 1. W innym miejscu dodawano: „Oczywiście my młodzi monarchiści pierwsi będziemy zawsze walczyli o to by stanowiska odpowiedzialne, w jakiejkolwiek instytucji były zawsze obsadzone przez ludzi fachowych, a nie według klucz partyjnego. To jest jeden z zasadniczych punktów naszego antydemokratycznego programu. (…) Ale apartyjność nie jest apolitycznością, tej drugiej nie chcemy i ją zwalczamy z Młodzieżą Wszechpolską wszędzie i na każdym terenie”[5]Franciszek Bocheński, Apolityczność, “Przegląd Akademicki” nr 3 z dnia 11 marca 1926, s. 1. Obowiązki redaktora naczelnego pisma pełnił początkowo Stanisław Grabowski, które jednak od numeru 4 przejął od niego Konstanty Troczyński. Skład redakcji uzupełniali monarchiści: Stanisław Winter, Tadeusz Kraszewski, Tadeusz Zabłocki i Stefan Lebedyński.

Charakteryzując działalność akademików monarchistów w tym okresie warto przytoczyć podsumowanie, jakiego dokonali poznańscy rojaliści na łamach Przeglądu Akademickiego: „Bilans wypada pomyślnie. Wszystko co u nas w Poznaniu w tym okresie zrobiono, a zrobiono wiele – to zasługa obozu narodowego. Wszędzie gdziekolwiek wzrok obrócimy, we wszystkich zarządach przy pracy dla dobra ogółu, widzimy tych samych ludzi w Bratniej Pomocy, AZS-ie, kołach naukowych korporantów, monarchistów, wszechpolaków. Zadziwiające „ideowy typ korporanta” to najgorsze przezwisko, jakie zna nasza lewica, jak okazuje się jest synonimem człowieka rzetelnej pracy dla innych”[6][Monarchista] Bilans, “Przegląd Akademicki”, nr 2 z dnia 4 marca 1926.

Zwróćmy uwagę, że monarchiści sami zaliczyli siebie obok wszechpolaków i korporantów do obozu narodowego. Pokazuje to jak bliskie były zapatrywania ideowe ówczesnych rojalistów i narodowców, jak nieprzypadkowe były sojusze przy wyborach do zarządów różnych struktur akademickich. Wspólne braterskie więzi wzmacniała działalność przedstawicieli obu wspomnianych kierunków ideowych na terenie licznych korporacji akademickich. Dobrą kondycję akademickiego ruchu monarchistycznego w tym czasie najlepiej ilustrują sukcesy, jakie odniósł wówczas obóz rojalistyczny. Najbardziej spektakularnymi osiągnięciami mógł pochwalić się oddział poznański OMM. Tylko w roku 1926 w zarządzie Bratniej Pomocy Uniwersytetu Poznańskiego rojaliści objęli stanowisko wiceprezesa, które sprawował Julian Kaczmarczyk z korporacji “Helionia” oraz sekretarza na którym pracował Jan Powidzki z korporacji “Corona”. W Wyższej Szkole Handlowej w Poznaniu monarchiści osiągnęli jeszcze lepsze wyniki, gdzie prezesem tamtejszej Bratniej Pomocy został członek OMM Paweł Kańczewski z korporacji “Quiritia”.

Pierwsze animozje

Opisując rojalistyczny ruch akademicki w okresie dwudziestolecia międzywojennego nie sposób pominąć działaczy OMM, którzy po skończeniu studiów rozpoczęli działalność polityczną. W istniejącej od 1925 roku Organizacji Monarchistycznej (OM) działacze akademiccy stanowili ważny element i starali się odgrywać w niej istotną rolę. Zderzenie młodych pełnych idealizmu działaczy rojalistycznych z twardą rzeczywistością bieżącej polityki ówczesnej Polski nie przebiegało jednak bezkonfliktowo. Już na początku 1926 roku na tle zbliżenia z kierowaną przez Szymona Dzieżgowskiego Organizacją Monarchistów Polskich (OMP), w łonie OM ujawniły się silne tendencje dezintegracyjne. Ich źródłem stało się podejrzenie, że OMP powstała z inspiracji endeckiej dla rozbicia i spacyfikowania rozwijającego dopiero szerszą działalność ruchu monarchistycznego. Kwestia planowanej fuzji obu ugrupowań stała się głównym powodem sporów i podziału na dwie frakcje w łonie władz naczelnych OM. Obu frakcjom przewodzili dawni działacze Organizacji Młodzieży Monarchistycznej. Za zbliżeniem z OMP opowiedziała się grupa, której liderował Józef Robakowski. Jego antagoniści skupili się przy osobie Stefana Gruchały[7]Piotr Doerre, Dwa zjednoczenia – ruch monarchistyczny w 1926 r. „Pro Fide Rege et Lege”, 2001, nr 3-4, s. 26. Powstałe rozbieżności okazały się na tyle poważne, że otwartego konfliktu nie dało się już wytłumić i w konsekwencji Stefan Gruchała zdecydował się opuścić szeregi OM. Zgłosił przy tym swój akces do nowopowstałej Monarchistycznej Organizacji Wszechstanowej (MOW) pociągając za sobą kilku byłych działaczy OMM min. Kazimierza Prószyńskiego.

[pullquote] Zderzenie młodych pełnych idealizmu działaczy rojalistycznych z twardą rzeczywistością bieżącej polityki ówczesnej Polski nie przebiegało jednak bezkonfliktowo.[/pullquote]

Dla akademickich działaczy „wojna na górze” w OM nie wywołała jeszcze żadnych konsekwencji. Gruchała nie zdołał przeciągnąć do MOW osoby dla OMM w tym momencie najważniejszej, jej prezesa Jana Moszyńskiego. OMM stanowiąca już dość poważną siłę na polskich uczelniach została utrzymana przy Organizacji Monarchistycznej. Na odbywających się w dniach 5 i 6 maja 1926 r. obradach Rady Naczelnej OMM dokonano wyboru nowych władz, które udzieliły wotum zaufania jej dotychczasowemu kierownikowi. Prezesem ponownie został wybrany Jan Moszyński, wiceprezesem Jan Popławski, sekretarzem Gustaw de Michaelis a członkami Jarosław Naleszkiewicz i Adam Wilden [8]Zjazd Rady Naczelnej Organizacji Młodzieży Monarchistycznej, “Głos Monarchisty” z dnia 16 maja 1926 r., s. 5. Z powodu sytuacji w kraju planów i założeń nowego zarządu nie udało się już jednak zrealizować.

Zamach majowy

W roku 1926 rosnąca aktywność lewicy akademickiej w tym również organizacji komunistycznej wywołała w środowisku warszawskiej prawicy żywą reakcję. Warszawskie Koło Międzykorporacyjne, skupiające kilkanaście korporacji akademickich już przed 1 maja 1926 roku powołało do życia Pogotowie Korporacyjne organizując poszczególne korporacje pod względem bojowo wojskowym i przygotowując je na wypadek zbrojnych starć z lewicą. Ślubowano przy tym bezwzględną walkę przeciw jawnym bądź ukrytym przejawom bolszewizmu, walkę w której nie będzie miejsca na neutralność i kompromis. Pomimo iż ówczesny rząd nie wzbudzał specjalnego entuzjazmu wśród korporantów, to jednak wychodząc z założenia, że jest on rządem konstytucyjnym obiecano mu pomoc w wypadku wystąpień czynników antyrządowych. Znamienne, że uchwale tej nie podporządkowało się wówczas sześć korporacji, w tym monarchistyczna “Regia” i “Coronia”. Dlatego też, kiedy 12 maja 1926 roku w stolicy wybuchły walki spowodowane puczem Piłsudskiego miejscowi rojaliści zachowali się biernie. Korporanci jako jedyni akademicy wspomogli oddziały rządowe i przeciwstawili się z bronią w ręku przewrotowi Piłsudskiego. W walkach zginęło wówczas dziewięciu korporantów i środowisko stołecznej prawicy miało później ogromny żal i pretensje do rojalistów za ich bierną i obojętną  postawę w dniach przewrotu[9]Nie wszyscy działacze OMM ze stolicy zachowali się biernie. Niektórzy, jak Jan Muszyński, który bronił Belwederu przed zamachowcami wzięli udział w walkach po stronie rządu. Były to jednak … Continue reading.

Zupełnie inną postawę przyjął oddział poznański OMM. Na Uniwersytecie Poznańskim wieść o dokonaniu zamachu przez Pilsudskiego przyjęto z olbrzymim oburzeniem. Obradujący senat UP przyjął uchwałę  stwierdzającą, że Józef Piłsudski dopuścił się zdrady głównej i wezwał młodzież do obrony rządu Wincentego Witosa. Młodzież spontanicznie odpowiedziała na ten apel tworząc oddziały Legii Akademickiej. Swój akces do oddziałów Legii zgłosili również rojaliści. Tam wspólnie z narodowcami zamierzali stłumić bunt i ukarać tych, co przelewając bratnią krew śmieli podnieść rękę na majestat Rzeczypospolitej. Złożona w przeważającej większości przez członków różnych korporacji, Legia Akademicka została odkomenderowana do objęcia stanowisk w Kutnie, gdzie wzmocniła stacjonujące tam oddziały wojskowe. O nastrojach panujących wśród studentów najlepiej świadczyła pieśń śpiewana w oddziałach Legii Akademickiej:

„Miałeś Józiu piękny gest
Ale zawsze byłeś kiep
Byłeś naczelnikiem
Teraz buntownikiem
I dostaniesz kulką w łeb

Sama tu studencka brać
Nie będziemy długo stać
Legia dziś wyrusza
Zadrży w Józiu dusza
Kiedy Legia zacznie prać”

Śpiewana na nutę „Miałeś chamie złoty róg” stała się hymnem Legii Akademickiej. Organizowana odsiecz z Wielkopolski  do Warszawy nie dotarła i broniące się w stolicy oddziały wierne rządowi skapitulowały. Obalono konstytucję, złamane zostało prawo, władzę w Polsce przejęli spiskowcy z Józefem Piłsudskim na czele. Legia Akademicka zakończyła swoja misję bez udziału w działaniach bojowych. Wzburzeni sytuacją studenci złożyli broń i wrócili na uczelnię, gdzie czynnie dawali wyraz swoim poglądom. Rodziło to naturalne konflikty. W dniu 30 maja 1926 roku na specjalnie zwołanym wiecu na Uniwersytecie Poznańskim młodzież akademicka ostro zamanifestowała swoje wrogie buntowi stanowisko. Ogłoszono na nim m.in. wykluczenie ze społeczności studenckiej tych akademików, którzy sprzyjali przewrotowi Piłsudskiego. W odwecie zwolennicy sanacji zdemolowali tablice ogłoszeniowe dwóch korporacji “Corony” i “Helionii”, skupiających działaczy rojalistycznych. Wybór akurat tych dwóch tablic korporacyjnych z pewnością nie był przypadkowy i daje pewne wyobrażenie o  postawie monarchistów w tym okresie.

Podgrzewane nowymi wydarzeniami nastroje społeczne długo nie chciały się unormować. Działania zwolenników Piłsudskiego nie sprowadzały się bowiem wyłącznie do akcji defensywnych. Również i oni rozwinęli swoją akcję propagandową, co zaogniło jeszcze i tak napiętą sytuację na Uniwersytecie Poznańskim. Szczególnie burzliwy przebieg miało zebranie publiczne zorganizowane 3 czerwca 1926 roku przez piłsudczykowską Organizację Młodzieży Narodowej (OMN) i organizację młodzieży wiejskiej, Polską Akademicką Młodzież Ludową (PAMAL). Starli się na nim mówcy antagonistycznych obozów. Ze strony młodzieży prawicowej przemawiał przedstawiciel Młodzieży Wszechpolskiej Stanisław Szayna z korporacji “Baltia” oraz prezes Organizacji Młodzieży Monarchistycznej Franciszek Bocheński, członek korporacji “Corona”. Atmosfera wiecu była tak gorąca, że przemawiającego Bocheńskiego uderzono tak, że zalał się krwią. Na to hasło zaatakowała bojówka sanacyjnej OMN. Jednego z przywódców młodzieży narodowej uderzono ołowianą kulą w skroń. Ubezpieczająca swych przedstawicieli bojówka młodzieży narodowej rozbiła jednak OMN-owców. Do pogromu nie doszło tylko dzięki przytomnemu wystąpieniu Bocheńskiego, który wezwał kolegów do spokoju i opuszczenia sali[10]Krwawe zajścia na UP, “Przegląd Akademicki” nr 7 z dnia 5 czerwca 1926, s. 1. Lewicujący “Przegląd Poranny” odwdzięczył się przywódcy poznańskich rojalistów oskarżeniem o sprowokowanie zajścia i wzniesienia okrzyku „bojówka naprzód!”. Wzburzony Bocheński publiczne odżegnywał się od powyższych stwierdzeń. Na łamach “Przeglądu Akademickiego” zapowiedział jednak, że odtąd za hasłem „bojówka naprzód” pójdą monarchiści „Młodzież akademicka nie da się więcej zwodzić frazesom obiecującym sprawiedliwość, równość i spokój. My wiemy, że to złudy. Do zwycięstwa prowadzi nie szeroka droga przebrzmiałych haseł i utartych szablonów – ale walka, twarda walka. Wszystkich, którzy się tej walki nie boją wzywamy pod nasze sztandary. Kto się boi, niech nie przychodzi. O przyszłości zadecydują tylko ludzie mocni, ludzie bojówki. I wbrew opinii niezdecydowanych widzów tej walki nie mających woli – hasłem naszym zostaje, ludzie bojówki, bojówko ducha- naprzód! Jeśli za nim pójdziemy- wygramy”[11]Franciszek Bocheński, Bojówka naprzód, “Przegląd Akademicki” nr 8 z dnia 14 czerwca 1926, s. 1. Niestety, bojowego ducha swego przywódcy nie czuli inni poznańscy rojaliści i jak się później miało okazać wybrali wzorem stołecznego ośrodka drogę koniunkturalnych działań. Wkrótce zresztą po tych wydarzeniach Franciszek Bocheński w czerwcu 1926 roku opuścił swoich kolegów, pozbawiając ich swojej opieki i wstąpił do seminarium duchownego. Poznańskie środowisko OMM straciła swego przywódcę, ale Kościół i Polska zyskały wybitnego filozofa, który uzyskał światową sławę jako dominikanin ojciec Innocenty Maria Bocheński.

Opisane wyżej wydarzenia dla akademickiego ruchu rojalistycznego okazały się być brzemienne w skutki. W efekcie biernego zachowania się stołecznych monarchistów podczas przewrotu majowego doszło do zerwania w stolicy kontaktów z ruchem narodowym. Przelana krew korporantów sprawiła, że nić porozumienia pomiędzy tymi grupami i tak trudna do zawiązania, stawała się w najbliższym czasie niemożliwa do zrealizowania. Zdawali sobie z tego sprawę warszawscy rojaliści, którzy odtąd szukali nowych dróg dla swej działalności. Dodatkowo sytuację w skali całego kraju skomplikowała decyzja prezesa Zarządu Głównego OMM Jana Moszyńskiego. Po zamachu majowym zdecydował się on pójść w ślady Stefana Gruchały i przeszedł do Monarchistycznej Organizacji Wszechstanowej pociągając za sobą całą Organizację Młodzieży Monarchistycznej. Moszyński w nowej organizacji objął funkcję sekretarza generalnego i młodszym kolegom nie poświęcał już tyle czasu co dawniej. Faktycznie więc kierownictwo OMM przeszło w ręce rzutkiego działacza, wiceprezesa Jana Popławskiego, który jednak nie cieszył się wśród studentów takim autorytetem jak Moszyński. Nie był on w stanie zapanować nad rodzącymi się emocjami. Zmiany na górze powodowały naturalny ferment. U niektórych studentów szczególnie w stolicy wolta w kierunku MOW nie wywoływała zachwytu. W zaistniałych wydarzeniach widzieli oni raczej objaw ogólnego rozprzężenia organizacyjnego niż szansę na pomyślny rozwój idei rojalistycznej. Zamiast jednego poważnego ośrodka decyzyjnego obserwowali oni kłótnie i podziały w ruchu monarchistycznym. Prowokowało to oczywiście młodych do szukania nowych form dla swej działalności.

Rozłam

Przewrót majowy przyniósł dla polskiego ruchu monarchistycznego konkretne skutki w kwestiach ideowych. Uwiarygodnił podnoszoną przez OMM krytykę parlamentaryzmu jako systemu sprawowania władzy. Postawił jednak przed rojalistami dylemat. Przyjąć i poprzeć bliższą sercu konserwatystów autorytarną formę rządów Piłsudskiego, czy też nie i potępić nieprawnie przejętą władzę. Wątpliwości i dylematy akademickiego środowiska rojalistycznego ujawniał redaktor naczelny “Przeglądu Akademickiego” Konstanty Troczyński, który pisał: „Położył on [zamach majowy — przyp. D.P.] kres sejmowładztwu. I to jest jego strona dodatnia. Ale ma on także wiele cech ujemnych. Wytworzył przedewszystkim niesłychany zamęt pojęć, obudził nastrój niepewności i oczekiwania, ugruntował pewną przejściowość, przez swój niezdecydowany i niejasny wężowato biegnący plan polityki. Osłabił dalej poczucie prawa, poniżył władzę państwową i przygotował grunt pod ochlokrację, kładąc jej zbyt nikłe i tymczasowe tamy i zapory[12]Konstanty Troczyński, Dokąd i dlaczego?, “Przegląd Akademicki” nr 9 z dnia 27 października 1926, s. 3.

[pullquote]Przewrót majowy postawił rojalistów przed dylematem. Przyjąć i poprzeć bliższą sercu konserwatystów autorytarną formę rządów Piłsudskiego, czy też nie i potępić nieprawnie przejętą władzę.[/pullquote]

Nie wszędzie jednak poddawano krytyce rozwój wypadków w Polsce. Niektórzy monarchiści z Mackiewiczem na czele łudzili się, że łatwiej uda się im przekształcić powstałą w wyniku przewrotu autorytarną formę rządów w monarchię niż by to miało miejsce z demokracją. Dlatego autorytarne rządy Piłsudskiego uważali za postęp na drodze do ustanowienia monarchii. Rzucony przez te środowiska postulat przeorientowania dotychczasowego kierunku działań politycznych podjęły niektóre grupy rojalistycznej młodzieży. Gotowe były one odłożyć w czasie próby realizacji postulatu ustanowienia monarchii w Polsce na rzecz głoszenia haseł państwowych wzmacniających autorytet nowych władz. Główny impuls do tego typu działań wychodził z Warszawy od nowego pokolenia działaczy, którzy dotychczas nie mieli wpływu na kierunek ideowy Organizacji Młodzieży Monarchistycznej. Trzon ideowy i  kierowniczy tej grupy skupiał się w korporacji “Regia”. Widząc niechęć starszych działaczy OMM do swoich pomysłów doprowadzili oni w krótkim czasie do rozłamu powodując w grudniu 1926 roku powstanie nowej organizacji pod nazwą “Akademicki Związek Myśli Mocarstwowej”. Na czele nowego ugrupowania stanął regista Rowmund Piłsudski, który powołał do zarządu dwóch kolegów z korporacji Jerzego Folkiewicza jako wiceprezesa i Witolda Bieleckiego jako sekretarza oraz Adama Wildena, R. Łączyńskiego, Mścichowskiego i braci Stefana i Stanisława Markowskich jako członków zarządu. Myśl Mocarstwowa w krótkim czasie oderwała od OMM większą część jej działaczy z terenu stołecznego, a w późniejszym czasie potrafiła z podobnym skutkiem przyciągać do swego grona kolegów z innych regionów.

 Krajobraz po rozłamie

Dążąc do ekspansji w skali kraju Myśl Mocarstwowa wysyłała swoich emisariuszy do niemal wszystkich środowisk akademickich. Na podatny grunt organizacja ta natrafiła w Poznaniu, gdzie w lutym 1927 roku doprowadzono do założenia Klubu Dyskusyjnego Polskiej Myśli Mocarstwowej. W miesiąc później licząca 40 osób organizacja wystąpiła na terenie akademickim pod oficjalną nazwą poznańskiego koła Związku Akademickiego Myśl Mocarstwowa. Na jego czele stanął niedawny prezes OMM Stanisław Grabowski z korporacji “Corona”[13]“Dziennik Poznański” z dnia 31 marca 1927 r., s. 6. W krótkim czasie Myśl Mocarstwowa przejęła cały aktyw organizacyjny poznańskiej OMM doprowadzając do całkowitej likwidacji tej organizacji w grodzie nad Wartą. W miejsce zlikwidowanego organu młodych rojalistów „Przeglądu Akademickiego” mocarstwowcy zaczęli wydawać miesięcznik „Myśl Mocarstwowa”.

Również w Wilnie dość łatwo udało się założyć miejscowy oddział Myśli Mocarstwowej. Skorzystano przy tym z pomocy Stanisława Mackiewicza, wpływowego redaktora wileńskiego „Słowa”. Ten dotychczasowy protektor rojalistów w Wilnie z wielkimi nadziejami przyjął przewrót Piłsudskiego i  swoje sympatie całkowicie przerzucił na noworodzące się prądy w akademickim ruchu konserwatywnym. Jego postawa stawiała miejscowych rojalistów w niezwykle trudnym położeniu. Z autorytetem Mackiewicza niełatwo było rywalizować, a pech chciał, że dotychczasowy lider wileńskiej OMM Wacław Mohl przebywał w okresie omawianego przesilenia na studiach we Francji. Rojalistyczne środowisko w Wilnie po krótkim okresie istnienia uległo więc w roku 1927 całkowitej dezintegracji. Było to już trzecie po Warszawie i Poznaniu środowisko gdzie praktycznie zlikwidowano działalność OMM.

Nie wszędzie jednak udało się mocarstwowcom doprowadzić do likwidacji lub przejęcia struktur organizacyjnych OMM. Na trudności napotkali oni w Krakowie. Co prawda jeszcze w 1926 roku w grupie studentów luźno na razie związanej ze stołeczną Myślą Mocarstwową udało się założyć opartą na byłych członkach OMM nową organizację i zarejestrować ją pod nazwą Stowarzyszenie Akademickiej Młodzieży Zachowawczej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tym niemniej nie wszyscy działacze OMM postanowili porzucić dotychczasowy monarchistyczny kurs ideowy. Zdecydowała o tym silna osobowość prezesa OMM w Krakowie Adama Konopki. Podjął on rywalizację z dawnymi kolegami, oparł się ich argumentom i sprawił, że OMM nadal odgrywała pewną rolę w środowisku studenckim. Wśród działaczy, na których nadal mógł liczyć Konopka znajdowali się między innymi tacy aktywiści jak Lucjan Benda, Jerzy Dąbrowski, Witold Emilewicz, Roman Żukrowski i Franciszek Strzałko. Przy ich pomocy Adamowi Konopce udało się w roku 1927 zarejestrować statut OMM na Uniwersytecie Jagiellońskim, czego nie potrafiły dokonać poprzednie zarządy tego ugrupowania. Jednym z głównych filarów podtrzymujących miejscową działalność OMM była aktywność jej członków na terenie akademickich organizacji katolickich. Wielu członków OMM angażując się w prace Odrodzenia i Sodalicji Mariańskiej osiągało w nich znaczące wpływy. Dzięki temu OMM nie była w krakowskim środowisku akademickim wyizolowana i zmarginalizowana, ale mogła liczyć przy kolejnych wyborach do samorządu studenckiego na udane sojusze wyborcze. Z pośród działaczy rojalistycznych szczególnie aktywnych na tym polu należy wymienić wiceprezesa OMM Lucjana Bendę działającego równolegle w Odrodzeniu i chrześcijańskiej Korporacji Constantia oraz Franciszka Strzałkę i Adama Konopkę angażujących się w prace akademickiej Sodalicji Mariańskiej.

Praca w organizacjach katolickich nie sprowadzała się jedynie do tworzenia sieci układów i powiązań obliczonych na płytkie korzyści wyborcze, ale wynikała z autentycznej potrzeby duchowej ludzi do nich należących. Krakowscy rojaliści starali się ukierunkowywać prace tych organizacji w duchu zbliżonym do ich konserwatywnych zapatrywań. Poglądy i kierunek tych prac scharakteryzował w roku 1928 ówczesny szambelan sodalicji Adam Konopka. W referacie poświęconym sytuacji katolicyzmu społecznego w Polsce oskarżał masonerię o prowadzenie aktywnej działalności antykatolickiej i wskazywał na nowe metody walki z Kościołem. Metody te widział w rozwijającej się ofensywie antykatolickiej w prasie i w nasłaniu na Polskę organizacji typu YMCA wypaczających wśród młodzieży sens wiary katolickiej. Występował przy tym przeciwko postępującemu procesowi przemian dokonujących się wśród organizacji katolickich świadczących o postępującej erozji myśli i postaw działaczy do nich należących. Wśród konkretnych przykładów wymienił przypadki umieszczania na listach wyborczych stronnictw katolickich ludzi wyraźnie usposobionych antykatolicko. Wskazywał przy tym, że Liga Katolicka – organizacja, na której miał spoczywać główny ciężar walki o odrodzenie katolicyzmu w Polsce – jest rozbita i podzielona na drobne grupki, przez co jest słaba i nie może podołać zadaniom do których została powołana. Zaatakował również dzienniki narodowe, które afiszując się ze swoim katolicyzmem i nacjonalizmem w głębszej treści promują wartości sprzeczne z duchem wiary i nieświadomie stają się sojusznikami wrogów Kościoła. Z tymi zagrożeniami prezes OMM zamierzał walczyć, choć na przyszłość polskiego katolicyzmu zapatrywał się raczej pesymistycznie i przewidywał w przyszłości konieczność złożenia daniny krwi w jego obronie. Od roku 1927 włączenie się w szeroki nurt prac katolicko-społecznych stanowiło główną oś działań krakowskiego środowiska rojalistycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim[14]“Czas” z dnia 26 lutego 1928 r.,  s. 1.

Wśród organizacji terenowych OMM, które oparły się agitacji mocarstwowców był również oddział lwowski. Na jego czele stał Jan Bielecki, postać znana i w miejscowym środowisku akademickim ciesząca się dużym autorytetem. Podobnie jak lider rojalistów z Krakowa także on prowadził szerszą działalność społeczną nie ograniczoną do ram OMM. Prowadził ją głównie na terenie lwowskiego środowiska korporacyjnego. Jako członek najstarszej we Lwowie korporacji “Lutyko-Venedya” doszedł nawet do stanowiska prezesa Lwowskiego Koła Międzykorporacyjnego. Pomimo prób rozłamowych inicjowanych przez koło miejscowych mocarstwowców środowisko lwowskich korporantów postawiło zakusom tym skuteczną tamę. Rojaliści byli założycielami dwóch spośród piętnastu lwowskich korporacji: “Aragonii” i “Roxolanii”. Oprócz nich wielu działaczy OMM rekrutowało się także z korporacji “Lutyko-Venedia” i “Scytia”. To oni jako wyjątkowo karny i wyrobiony organizacyjnie element nie dopuścili do rozprzestrzenienia się rozłamu w OMM i sami przejęli większość odpowiedzialnych funkcji w tej organizacji. Obok prezesa Jana Bieleckiego do wyróżniających się członków należeli: Tadeusz Horak, Bolesław Pokorny, Bolesław Grzywak, Adam Gawlikowski, Bronisław Czerny, Norbert Fijałkiewicz, Wacław Nowosielski, Czesław Lang i inni. Mimo, iż wśród lwowskich mocarstwowców były jednostki formatu Adolfa Bocheńskiego, struktury OMM funkcjonowały nieprzerwanie nadal. Formalne wyłamanie się poszczególnych grup rojalistycznych i demontaż struktur OMM w skali kraju wywołał jednak we Lwowie poczucie zagubienia i osamotnienia. Poszukując więc jakiegoś oparcia organizacyjnego lwowska OMM coraz bardziej dryfowała w stronę obozu narodowego. Było to dla rojalistów lwowskich o tyle łatwe, że będąc członkami wielu korporacji mieli w nich przyjacielskie powiązania z działaczami nacjonalistycznymi.

Spośród kół OMM, tylko ośrodek w Cieszynie będący w orbicie wpływów ośrodka krakowskiego praktycznie bez strat osobowych, pod starą nazwą  prowadził nadal swoją działalność.

Jak widać straty jakie poniosła OMM w wyniku rozłamu były więc bardzo dotkliwe. Przestały praktycznie istnieć ekspozytury tego ugrupowania w Warszawie, Poznaniu i Wilnie. Rolę kierowniczą w OMM objęli teraz działacze z Krakowa i Lwowa choć i oni sporo uwagi musieli poświęcić wewnętrznym skutkom rozłamu.

Koniec złudzeń

Rozłam w akademickim środowisku rojalistycznym zbiegał się z fermentem ujawnionym wśród starszych działaczy monarchistycznych. Ugrupowania monarchistyczne na przemian łączyły się i dzieliły tak, że trudno w nich było o jakąś ciągłość pracy organizacyjnej i rozwój koncepcji ideowych. Na początku 1927 roku powstało z połączenia Organizacji Monarchistycznej z Organizacją Monarchistów Polskich nowe ugrupowanie o nazwie Zjednoczenie Monarchistów Polskich (ZMP). Niemal od początku swego istnienia zmagało się ono z wewnętrznymi sporami dotyczącymi sposobów dalszego jednoczenia ruchu rojalistycznego. Szczególny dylemat stanowiło wypracowanie jednolitej platformy porozumienia z rosnącą coraz bardziej w siłę Monarchistyczną Organizacją Wszechstanową (MOW). ZMP pomimo wewnętrznych tarć personalnych chciało w tych porozumieniach występować na partnerskich warunkach. Dlatego też z powodu przejęcia przez MOW całej ocalałej z rozłamu struktury OMM problemem dla ZMP stawał się brak własnych struktur akademickich. Wkrótce też organizacja ta przystąpiła do tworzenia własnych ekspozytur akademickich. Zadanie to powierzono sekretarzowi generalnemu ZMP Józefowi Robakowskiemu, działaczowi cieszącemu się dużym autorytetem w środowisku akademickim. Efektem tych działań było powołanie w dniu 25 marca 1927 roku Koła Akademickiej Organizacji Monarchistycznej (AOM). Kierował nią Antoni Tarnawa-Malczewski a skład zarządu uzupełniali Konrad Żółtowski, Józef Jan Czajkowski, Stanisław Kotowski, Władysław Michalik a nieco później Polikarp Kusal, Zbigniew Borówko i Tomasz Pomian-Bukaty. Koło niemal od razu rozpoczęło żywą działalność i uruchomiło kursy instruktorów oraz prelegentów. Powołani do zarządu działacze byli jednak osobami w środowisku akademickim dotąd nieznanymi, a co za tym idzie zupełnie pozbawionymi możliwości szerszego wpływu na społeczność studencką.

[pullquote]Ugrupowania monarchistyczne na przemian łączyły się i dzieliły tak, że trudno w nich było o jakąś ciągłość pracy organizacyjnej i rozwój koncepcji ideowych.[/pullquote]

Samodzielna działalność tej grupy nie trwała długo. Związane to było z czynnikami od AOM niezależnymi. Zjednoczenie Monarchistów Polskich nie przetrwało bowiem próby czasu, rozpadło się i wszelkie projekty tej organizacji przejęła na nowo powołana Organizacja Monarchistyczna. Dla monarchistów ze środowiska akademickiego oznaczało to określone konsekwencje. Zarówno Organizacja Młodzieży Monarchistycznej jak i Akademicka Organizacja Monarchistyczna nie były organizacjami samodzielnymi, ale satelickimi wobec szerszych politycznych struktur ruchu rojalistycznego. Na skutek fuzji Organizacji Monarchistycznej z Monarchistyczną Organizacją Wszechstanową w we wrześniu 1927 roku kwestią czasu stało się więc połączenie obu przypisanych do nich organizacji akademickich. Aktem z dnia 20 października 1927 roku Akademickie koło Organizacji Monarchistycznej połączyło się z Organizacją Młodzieży Monarchistycznej w Akademicką Organizację Monarchistyczną (AOM). Zjazd poszczególnych kół odbył się we Lwowie, na którym wybrano ogólnopolskie władze w składzie prezes Adam Konopka (Kraków), wiceprezesi Jan Bielecki (Lwów), Antoni Malczewski (Warszawa) i Jan Podkowa (Katowice) oraz sekretarz Piotr Moszyński (Kraków) [15]Zjazd Młodzieży Monarchistycznej, “Wiadomości Korporacyjne”, nr 3 1927 r., s. 72. O tym, że środowisko akademickie przypisywało wydarzeniu temu dużą rangę świadczyła obecność znamienitych gości takich jak Tadusz Piszczkowski z Młodzieży Wszechpolskiej, Stefan Świeżawski z Odrodzenia oraz przedstawicieli lwowskich korporacji Lutyko-Venedii, Leopolii, Gasconii, Scytii, Aragonii i Roxolanii. Podczas zjazdu powołano trzy komisje: ideową, statutową i organizacyjną. AOM wyjaśniając powody decyzji o zjednoczeniu wydała oświadczenie w którym stwierdzała „My młodzież akademicka rozumiejąc odpowiedzialność za przyszłe losy narodu, a nie chcąc rozpraszać sił naszych postanowiliśmy wzorem starszego społeczeństwa skupić je dla osiągnięcia wspólnych nam celów” [16]“Głos Monarchisty” z dnia 30 października 1927 r., s. 4. Wspomniane cele określała z kolei odezwa opracowana przez komisję ideową. Postulowano w niej m. in. starania o Polskę mocarstwową na wzór monarchii Piastów i Jagiellonów. Zapewnić ją miała Polska katolicka, ponieważ tylko taka mogła objąć podobne stanowisko dla dobra ludzkości. Dalej postulowano porozumienie ze „wspólnymi szczepami” [Ukraińcami, Rusinami i Litwinami — przyp. D.P.] ponieważ – jak rozumowano – łączy nas „pięć wieków zgodnego współżycia na podłożu wspólności kultury i ideałów”. Zakładano przy tym, że nasza kultura będzie na tyle silna, że stanie się narzędziem asymilacji jak to w wiekach poprzednich już się zdarzało. Na koniec zapowiadano walkę aż do ostatecznego zwycięstwa z międzynarodowymi elementami antychrześcijańskimi i pozostającymi na ich usługach tajnymi związkami bolszewickimi. Realizację powyższych postulatów uzależniano od reformy państwa i przywróceniu królewskiej władzy dziedzicznej [17]Odezwa Młodzieży Akademickiej, “Głos Monarchistyczny” z dnia 25 grudnia 1927 r., s. 12.

Nowej, zjednoczonej, akademickiej organizacji rojalistycznej nie udało się jednak powstrzymać postępującej erozji studenckiego ruchu monarchistycznego. Czas wydawał się działać wybitnie na niekorzyść rojalistów. Wielu działaczy zniechęconych wegetacją własnej organizacji i brakiem perspektyw na urzeczywistnienie swych idei z uznaniem patrzyło na prężniejszą działalność Myśli Mocarstwowej. Na efekty tej sytuacji nie trzeba było długo czekać. Już w roku 1929 oddziałem krakowskim wstrząsnął kolejny rozłam i wolty do Myśli Mocarstwowej dokonali niemal wszyscy wybitniejsi działacze OMM w tym mieście z Łucjanem Bendą i Witoldem Emilewiczem na czele. Co ciekawe, w nowo utworzonym, powstałym z połączenia OMM z Myślą Mocarstwową zarządzie, zasiadł były prezes cieszyńskiej OMM Antoni Tarnowski. Świadczyć to może o tym, że i cieszyńska OMM przyjęła już wcześniej dyktat Myśli Mocarstwowej. Adam Konopka prawdopodobnie nie zgodził się na swój akces do Myśli Mocarstwowej, skończył studia, nie angażował się już na terenie Krakowa w działalność ideową i słuch o nim zaginął. Był to cios, po którym akademicki ruch monarchistyczny już się nie podniósł. Niemal w tym samym czasie nastąpiła dezintegracja ruchu monarchistycznego w starszym pokoleniu. MOW przy którym działała AOM także rozpadła się po kolejnych nieudanych wyborach w roku 1930 i garstka najwierniejszych działaczy AOM została na arenie społeczno politycznej pozbawiona jakiegokolwiek protektora. Lwowscy monarchiści dzięki kontaktom korporacyjnym rozpłynęli się w ruchu narodowym odnosząc w nim w przypadku kilku jednostek spore sukcesy[18]Z działaczy rojalistycznych największe kariery zrobili: Adam Gawlikowski, który był w roku 1932 członkiem władz Komitetu Młodych OWP, a w roku 1933 prezesem Bratniej Pomocy Politechnki … Continue reading. Najdłużej starał się prowadzić działalność warszawski odział AOM. Jednak i on prawdopodobnie musiał skapitulować i zawiesić działalność wobec niesprzyjających okoliczności. Ostatnia informacja na jego temat pochodziła z marca 1930 roku kiedy “Głos Monarchisty” donosił, że przy stołecznym AOM otwarte zostało biuro pośrednictwa pracy dla członków i sympatyków koła oraz sekcja lingwistów języka greckiego, łacińskiego, francuskiego i niemieckiego. Od roku 1930 miejsce monarchistów na wyższych uczelniach w Polsce zajęli niepodzielnie neokonserwatyści z “Myśli Mocarstwowej”.

Tekst ukazał się w “Pro Fide Rege et Lege” z 2004 r., nr 1 (48).

Składam podziękowania Autorowi za wyrażenie zgody na publikację Jego tekstu.

Przypisy:

Przypisy:
1 Wac. Sry. (Wacław Sryczek) Nacjonalistyczny hazard z powodu propagandy monarchistycznej, “Nurt” z dnia 10 lipca 1925 r. s. 3-4
2 Władysław Sieroszewski, Monarchistyczna farsa, kilka słów o karierowiczach i półgłówkach, “Nurt” z dnia 1 lutego 1926, s. 3
3 Jan Mosdorf, Akademik i polityka, Warszawa 1926, s. 12
4 O naprawę Bratniej Pomocy, “Przegląd Akademicki” nr 2 z dnia 4 marca 1926, s. 1
5 Franciszek Bocheński, Apolityczność, “Przegląd Akademicki” nr 3 z dnia 11 marca 1926, s. 1
6 [Monarchista] Bilans, “Przegląd Akademicki”, nr 2 z dnia 4 marca 1926
7 Piotr Doerre, Dwa zjednoczenia – ruch monarchistyczny w 1926 r. „Pro Fide Rege et Lege”, 2001, nr 3-4, s. 26
8 Zjazd Rady Naczelnej Organizacji Młodzieży Monarchistycznej, “Głos Monarchisty” z dnia 16 maja 1926 r., s. 5
9 Nie wszyscy działacze OMM ze stolicy zachowali się biernie. Niektórzy, jak Jan Muszyński, który bronił Belwederu przed zamachowcami wzięli udział w walkach po stronie rządu. Były to jednak zachowania sporadyczne.
10 Krwawe zajścia na UP, “Przegląd Akademicki” nr 7 z dnia 5 czerwca 1926, s. 1
11 Franciszek Bocheński, Bojówka naprzód, “Przegląd Akademicki” nr 8 z dnia 14 czerwca 1926, s. 1
12 Konstanty Troczyński, Dokąd i dlaczego?, “Przegląd Akademicki” nr 9 z dnia 27 października 1926, s. 3
13 “Dziennik Poznański” z dnia 31 marca 1927 r., s. 6
14 “Czas” z dnia 26 lutego 1928 r.,  s. 1
15 Zjazd Młodzieży Monarchistycznej, “Wiadomości Korporacyjne”, nr 3 1927 r., s. 72
16 “Głos Monarchisty” z dnia 30 października 1927 r., s. 4
17 Odezwa Młodzieży Akademickiej, “Głos Monarchistyczny” z dnia 25 grudnia 1927 r., s. 12
18 Z działaczy rojalistycznych największe kariery zrobili: Adam Gawlikowski, który był w roku 1932 członkiem władz Komitetu Młodych OWP, a w roku 1933 prezesem Bratniej Pomocy Politechnki Lwowskiej, Adam Tysson który został wiceprezesem Bratniej Pomocy Politechnki Lwowskiej w roku 1929, czy Stanisław Biliński, który został wiceprezesem Czytelni Akademickiej w roku 1929.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

SZTUKA HERALDYKA MONARCHIA ETYKIETA SZLACHTA CEREMONIAŁ (con. MMXVIII)