Alexander Ilgmann
filister B! Saxo – Silesia (Fryburg)
Obecnie, wraz z powrotem do narodowych tradycji, Polska przeżywa renesans korporacji akademickich. Studenci na uczelniach w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie i Katowicach wspólnie z przedwojennymi Filistrami, czyli byłymi studentami – korporantami, odnowili już dziewice z dawnych korporacji ZPK!A – Związku Polskich Korporacji Akademickich. Takie zwyczaje jak noszenie bandy, czyli wąskiej szarfy w barwach korporacji, dawanie satysfakcji honorowej, uroczyste prezentowanie sztandaru korporacyjnego i przede wszystkim comment, czyli kodeks zachowania właściwego dla korporanta, stanowią dla nich elementy dobrze znane, należące od dawna do obyczajowości polskiej. Dają one wyraz ruchu korporacyjnego i wynikają z jego zasad. Ruch ten znany jest dzisiaj głównie z okresu międzywojennego i końca XIX w., ale jego korzenie sięgają w Polsce początku XIX w., a w Niemczech nawet końca XVIII w. Dzisiejsi studenci w RFN – ie, Niderlandach, Flamandii, Alzacji, Szwajcarii – włącznie z Welschschweiz (Szwajcaria nieniemiecka), Austrii, na Węgrzech, w Słowacji, Polsce, Łotwie, Estonii i na Ukrainie zrzeszają się w korporacjach akademickich o różnych typach – przed rządami komunistycznymi względnie hitlerowskimi istniały korporacje również na uniwersytetach w Rosji nadbałtyckiej, Rumunii i Czechach; w Czechach jedynie niemieckie, gdyż narodowo – czeskie zanikały już w drugiej połowie XIX wieku w wyniku czeskich dążeń do całkowitego odcięcia się od Niemców. Ruch korporacyjny w Europie, wciąż niestety w niewielkim stopniu zbadany, mógłby więc być ciekawą wytyczną przy definicji Europy Środkowej.Pierwszy uniwersytet powstał w 1088 r. w Padwie, w II połowie XII w. zostały założone Sorbona i uniwersytet w Oksfordzie, po nich liczne uczelnie w krajach romańskich. Pierwszy uniwersytet w Europie Środkowej założył cesarz Karol IV w 1347 / 48 r. w Pradze, w 1364 Kazimierz Wielki utworzył Uniwersytet Jagielloński, w rok później powstał uniwersytet w Wiedniu, a następnie w Pecs / Fünfkirchen, Erfurcie, Heidelbergu, Kolonii, Budapeszcie, Würzburgu, Lipsku i wiele innych – głównie w Rzeszy. Miały one charakter świecki, w związku z czym życie studenckie mogło się na nich rozwijać znacznie bujniej niż na uniwersytetach pod kierownictwem duchowym, typowym dla Europy wschodniej. Do początku XIX wieku studenci byli podzieleni w ramach autonomii uniwersyteckiej na cztery nationes, czy po niemiecku Landsmannschaften, pod którymi rozumie się raczej związki krajan niż jakieś wspólnoty narodowe. I tak na przykład natio polonica (obok natio bohémien, saxonica i bavarica) w Pradze składała się głównie z Niemców ze Śląska, a powstały w Lipsku w 1808 r. z natio polonica landsmannszaft oficjalnie wykluczał przyjęcie Polaków i nadał sobie nazwę Lusatia, prawdopodobnie żeby nie dopuścić do spolszczenia związku, które stało się możliwym dopiero z racji panowania króla saskiego Fryderyka Augusta nad Wielkim Księstwem Warszawskim. W każdym razie nationes, po których dzisiaj pozostał jedynie zwyczaj nazywania korporacji według krain, jak np. Borussia, Saxo – Silesia, Pomerania, Masovia czy Polesia, stworzyły pierwsze podwaliny współżycia studenckiego, które odbywało się głównie w ówczesnych akademikach, zwanych bursami – skąd niemieckie słowo Bursch. Życie to upływało w dosyć swobodnym, czasem wręcz swawolnym trybie, obfitującym w swoista obyczajowość, do której na podstawie przywileju cesarskiego zaliczało się też prawo noszenia broni oraz pojedynków. Ruch występujący przeciw często dość prymitywnej swawoli studenckiej powstał pod koniec XVIII w. pod wpływem myśli oświeceniowych i religijnych; wtedy to zaistniały loże i tajne związki na wzór masoński. Z tych czasów wywodzą się: pierwowzory cyrkli, czyli odznak składających się z liter v(ivat), c(rescat), f(loreat) oraz pierwszej litery nazwy korporacji zakończonych wykrzyknikiem, barw, cyrkli, tajnych kół, przysięgi burszowskiej i przede wszystkim zasada nierozerwalności związku na całe życie, a nie tylko na czas studiów, jak to było w bursach czy landsmannszaftach. Z syntezy dawnych nationes i oświeceniowych związków masońskich oraz zakonów rycerskich powstały na niektórych uniwersytetach niemieckich – lecz bynajmniej nie na wszystkich – stowarzyszenia studenckie, które odpowiadały już w zasadzie zupełnie nowoczesnym korporacjom. Stanowcza większość uniwersytetów w Europie nie znała jednak tej innowacji; studenci pozostawali tam w luźnych wspólnotach w bursach, lożach religijnych lub niezorganizowanych związkach ideowych.
Wielkim krokiem naprzód, otwierającym formę korporacji dla niezrzeszonych dotąd studentów, było powstanie burszenszaftu w 1815 r. w Jenie. Pochodząca z Francji narodowa idea oświecenia zmieniła się podczas wojen wyzwoleńczych prowadzonych przeciwko Napoleonowi w romantyczną ideę narodową, która wywodziła suwerenność państwową z racji bytu Volku – należy tu pamiętać, że to niemieckie słowo oznacza zarówno lud jak i naród. Po powrocie studentów – ochotników z Freikorps Lützow z wojny na uczelnie nastał okres upolityczniania się uniwersytetów. Obok dawnych apolitycznych, a więc podporządkowanych systemowi, landsmannszaftów, zwących się odtąd Corpsami, powstała nowa forma korporacji: narodowa, chrześcijańska, demokratyczna i republikańska zarazem: Deutsche Burschenschaft. Jej hasłem było Ehre, Freiheit, Vaterland! (Honor, wolność, ojczyzna!), stąd więc i cyrkiel burszenszaftów składa się z tych liter i pierwszej litery nazwy korporacji, chociaż obecnie wszedł już zwyczaj odwoływania się przy nazwach korporacji do słynnych plemion starożytnych jak np. Germania, Teutonia, Gothia, Alania, Lechitia czy Sarmatia. Ciekawym jest fakt, że dzięki temu upolitycznieniu zostało zapoczątkowane wyodrębnianie się pojedynczych narodowości, a zarazem umożliwione przejęcie tego typu związku przez inne nacje. Podatna na taką myśl narodowo – wolnościowa była przede wszystkim Polska, która państwowo tak samo jak Niemcy nie istniała już od kilku lat (III rozbiór Polski w 1795 r., rozwiązanie Rzeszy w 1806 r. ). Równocześnie w Polsce, gdzie nationes nie odgrywały takiej roli administracyjnej, a w związku z tym i świadomościowej jak na uniwersytetach Rzeszy, bardzo silna była idea oświeceniowa w połączeniu z etycznym imperatywem, nakazującym podtrzymywanie przez kulturę świadomości narodowej Polaków. Powstające z tego nurtu w latach dwudziestych XIX w. związki Filaretów i Filomatów, połączone później w związek Filaretomatów, nie były korporacjami sensu stricte, gdyż nie obejmowały wyłącznie środowiska akademickiego (chociaż często było i tak) i spoiła je wyłącznie idea, forma – np. w postaci konwentu, prezydium, cyrkli, barw – lub związek z założenia organizacyjnego dożywotni. Podobne były raczej wcześniejszym lożom, przy czym działalność ich była skierowana bardziej ideowo – kulturowo – politycznie niż religijnie, więc i główną swoją, rolę odgrywały w historii polskiej literatury i muzyce. Mimo to należy widzieć w Filarecji rodzimy i swoiście polski wkład w historię akademicką, którego skutki jeszcze dzisiaj odczuwa się w bardziej duchowej niż organizacyjnej definicji własnych polskich korporacji.
Te dwa ruchy – burszenszaftowski i filarecki – stanowiły dwa źródła, z których mieli czerpać polscy studenci w walce o wolność i ojczyznę. Pierwszy był jawniej polityczny, bardzej czynny i umożliwiał nawiązanie do istniejących już w Niemczech burszenszaftów, zaowocował więc jako pierwszy. I tak w 1817 r. powstał w Warszawie Związek Wolnych Polaków, znany też jako Lechitia, hołdujący podobnym zasadom jak burszenszaft i formułujący zbliżone wymagania wobec swoich członków. Jest więc rzeczą, naturalną, iż owi Lechici nawiązali kontakt z Burszenszaftem Niemieckim, aby skorzystać z doświadczeń komilitonów niemieckich i zjednoczyć siły. Burszenszaft przeszmuglował też do Polski wiele materiałów organizacyjnych oraz korespondecji, a w gronie licznych burszów niemieckich, którzy odwiedzili Warszawę, znajdowali się nawet niektórzy ze współzałożycieli Burszenszaftu. Na uniwersytetach w Niemczech wzajemne stosunki były już o krok dalej: ówczesna Germania Marburska przyjmowała, mimo zasady deutsch – christlich, Polaków na pełnoprawnych członków, powstała z landsmanszafm Polonia we Wrocławiu, gdzie jak i w Berlinie studiowało wtedy wielu Polaków, była już burszenszaftem, a berlińska Polonia została w 1818 r. oficjalnie przyjęta jako członek Burszenszaftu Berlińskiego; jej pseudonimem było Panta Koina, jej hasło było hasłem Teutonii Jeneńskiej: Unseren Bund trennt nur der Tod – Nasz związek tylko śmierć dzieli. Żeby być zaakceptowanym jako organizacja równoprawna przez burszenszafty niemieckie i polskie w Niemczech, studenci na uczelniach polskich, którzy już wcześniej propagowali takie idee, zdecydowali się na zorganizowanie się w formie burszenszaftów. Bractwo Burszów Polskich powstało w 1819 r. najpierw na uczelniach w Kielcach i Krakowie, ponieważ Warszawa była już wtedy pod wzmożonym nadzorem rosyjskim. Do roku 1823 powstało około 50 burszenszaftów w Wilnie, Warszawie, Krakowie, Lwowie, ale większość z nich nie miała dużego znaczenia i szybko się rozwiązywała. Kres burszenszaftów nadszedł równocześnie z kresem obu Polonii w Niemczech i całego Burszenszaftu Niemieckiego, tak zwanego Urburschenschafru, czyli praburszenszafiu, na skutek nacisku i prześladowania przez władze restauracyjne zarówno w krajach niemieckich jak i w Kongesówce, które zainicjował w 1819 r. książę Metternich i jego sojusznicy ze Świętego Przymierza.
W samej Polsce działalność korporacyjna okazała się niemożliwa z powodu presji policji carskiej, a od czasu zamknięcia Uniwesytetu Warszawskiego po powstaniu listopadowym była wręcz nie do pomyślenia. W Niemczech zaś mogły nadal istnieć korpsy i powstawały turnerszafy i sangerszafy jako formy zastępcze burszenszaftów. Rokiem kluczowym był tutaj 1832, kiedy po klęsce w powstaniu wielka emigracja ruszyła przez Niemcy do Francji i dalej do Stanów Zjednoczonych; Polaków tych witano entuzjastycznie w całych Niemczech jako bohaterów walki o wolność. Dostarczyło to również nowego bodźca środowisku akademickiemu, gdzie formowały się znowu burszenszafty. Dlatego nie jest dziwnym fakt, że z okazji pierwszej ogólnoniemieckiej i ogólnonarodowej manifestacji politycznej na zamku w Hambach obok czarno – czerwono – złotej flagi burszenszaftu z napisem Deutschlands Wiedergeburt, tym samym stającej się flagą narodową Niemiec, powiewała również flaga biało – czerwona z napisem Za waszą wolność i naszą. Kiedy również rok 1833 nie przyniósł spodziewanego przewrotu, członkowie burszenszaftu zadecydowali się wszcząć powszechną rewolucję przez szturm na Frankfurter Hauptwache, przy czym polska jednostka majora Michałowskiego stanowiła około jedną trzecią uczestników. Ani szturm, ani dalsze plany – zresztą dosyć niedojrzałe – się nie udały i cała idea demokratyczna wraz z polonofilią w ciągu kolejnych lat poszły w zapomnienie. Początek wiosny ludów w Niemczech jeszcze raz przyniósł krótkie wspomnienie dawnego obrazu Polaka – wolnościowca (np. wyzwolenie z więzienia Mierosławskiego przez ludność Berlina), przy czym jednak wytrwała do końca tylko skrajna lewica burszenszaftowska jak np. cieszący się smutną sławą Karol Marks i Fryderyk Engels. Rozwijanie polskiego ruchu korporacyjnego okazało się możliwym tylko na uniwersytetach położonych poza Polską, tj. przede wszystkim w prowincjach nadbałtyckich Rosji carskiej, które niegdyś należały do Rzeczypospolitej Polskiej, a przedtem do państwa Krzyżackiego, z których to czasów pozostał silny element niemiecki w Rydze i Dorpacie. Dochodzi do tego fakt, iż car rosyjski, chcąc zwiększyć na Zachodzie uznanie dla wykształcenia swoich poddanych, jednocześnie nie narażając tym eksperymentem “iz zapada”, rodzimego charakteru ruskiego w samym sercu Rosji, jakby “zaimportował” w 1802 r. uniwersytet Dorpacki, na którym językiem wykładowym był niemiecki, administracja była też niemiecka i istniały korporacje na wzór niemiecki. Pierwotnie większość z nich była niemiecka, nie było jednak innych korporacji niż korpsy. Z czasem i inne nacje zaczęły posługiwać się tą przewidzianą przez zarząd niemiecki formą stowarzyszenia studenckiego, co dało początek bardzo rozwiniętym korporacjom łotewskim i estońskim, zlikwidowanym na skutek Rewolucji Październikowej korporacjom rosyjskim oraz bałtyckiemu odgałęzieniu korporacji polskich; wszystkie korporacje wiązało wspólne comment ustalone przez Chargiertenconvent. Wspomnieć tutaj należy przede wszystkim o Konwencie Polonia, najstarszej do dziś istniejącej korporacji polskiej. Polonia z tego powodu jest ważnym ogniwem w historii korporacji polskich, że po pierwsze czasowo stwarza w pewnym sensie kontynuację “praburszenszaftu” polskiego; po drugie wniosła do korpsów bałtyckich element myśli narodowej, która, jako że Polonia nie była bynajmniej burszenszaftem, wyrażała się głównie w pracy oświeceniowo – duchowej, czyli w duchu tradycji filareckiej; po trzecie Konwent Polonia stanowi pierwowzór typu polskiej korporacji bałtyckiej, który po pierwszej wojnie światowej przejął w Polsce rolę wiodącą. W drugiej połowie XIX w., a zwłaszcza pod jego koniec, nastąpił ogólny rozkwit rozmaitych korporacji w Niemczech i krajach o niemieckich wpływach kulturowych, jak np. w Dorpacie, Rydze, St. Petersburgu, Pradze lub Czerniowcach. Powstały w tym nurcie Arkonia w 1879 r. w Rydze (obecnie w Warszawie), Weletia w 1883 r. w Rydze, Lutytia w 1884 r. w Dorpacie, Lechitia w 1897 r. w Dorpacie, Venedia w 1907 r. w Dorpacie i w końcu Sarmatia w 1908 r. w St. Petersburgu (obecnie w Warszawie) – skupiająca niemal wyłącznie szlachtę. W samych Niemczech, w okresie zakładania tych licznych korporacji, burszenszafty odchodziły stopniowo od swoich wielkoniemieckich i wolnościowych źródeł i dały się przekonać Bismarckowi do jego wersji półdemokratycznego państwa małoniemieckiego o hipertroficznej biurokracji pruskiej. Pod koniec wieku powstawały znowu zarówno w owej Rzeszy jak i w Monarchii Habsburskiej korporacje polskie jak lipska Unitas (1872 – 78 i 1890 – 1918), wiedeńska Jagiellonia (1910) i gdańska Wisła (od 1904 jako stowarzyszenie, a od 1913 jako korporacja). Wszystkie te korporacje nie odnosiły się już jednak do wcześniejszych polskich tradycji korporacyjnych, a bardziej wynikały z otaczającego studenta polskiego środowiska korporacyjnego uniwersytetów niemieckich; specyficznie polskim zaś było ich bardziej duchowe nastawienie, orientacja na pracę kulturową. Okres ten charakteryzowało też pewnego rodzaju zaostrzenie nacjonalizmu, który od roku 1848 / 49 rozwijał się z nacjonalizmu pozytywnego, czy braterskiego, w kierunku nacjonalizmu egoistycznego lub wręcz imperialistycznego. Tutaj rolę kluczową jestem skłonny przypisywać szerzonemu w celu wspomnianego przekabacenia przez Bismarcka narodowych liberałów kultowi państwa mocarstwowego, ale dodać muszę, że i Polacy w tym i późniejszym okresie przejęli ten ideał, tylko że we własnej egocentrycznej wersji. Powstał w każdym razie klimat stałego wrogiego napięcia, któremu dawano wyraz w licznych pojedynkach (wtedy to już głównie na szlagiery, tj. szpadę studencką będącą w użyciu w krajach niemieckich po dzień dzisiejszy). Warto może przy tym zwrócić uwagę na fakt, iż mimo całej narodowej w środowisku akademickim comment i postępowanie honorowe zawsze dawały wspólny język, który dzięki takiemu zmazywaniu skaz honorowych zawsze umożliwiał godna koegzystencję.
Ów stan stosunkowo ustabilizowany i pozbawiony głębszych konfliktów między korporacjami zachował się aż do momentu rozpadu państw zaborczych, którego skutki odzwierciedlają się również w historii akademickiej. Na Politechnice w Warszawie, otwartej ponownie jeszcze za okupacji niemieckiej w 1915 r., zezwolono na działalność Sarmatii, choć jej oddziaływanie na zewnątrz było oczywiście bardzo ograniczone przez władze okupacyjne. W semestrze letnim 1917 / 18 r. dołączyły do Sarmatii Weletia oraz Arkonia, w ślad za nią angażując się w działalność polityczna, trwająca nieprzerwanie i ukoronowana odzyskaniem przez Polskę niepodległości w dniu 11 listopada 1918 r. Członkowie prawie wszystkich korporacji wstąpili do Wojska Polskiego, by wywalczyć tereny polskie z rak sowieckiej Rosji. Pamięć i tradycje tej walki, w której brali także udział niemieccy ochotnicy Freikorpsów, stanowią do dziś ważny punkt odniesienia dla polskiego korporanta. Po zwycięstwie na Wschodzie i zabezpieczeniu tamtejszych granic, dyplomacja polska skupiła swe zabiegi na zachodnich terenach, nie ograniczając się w myśl doktryny 60 % Dmowskiego (który był dopuszczony jako protektor, tj. członek niepełnoprawny do Sarmatii) do terenów o przewadze polskiej; widzimy w tym niestety odwet za zabory. W Powstaniach Śląskich, na górze Św. Anny, po obu stronach walczyli studenci – ochotnicy, każdy z przeświadczeniem, że walczy o słuszna sprawę swego narodu; z pewna goryczą nawet w tej zajadłej walce ochotniczej można stwierdzić jakąś tożsamość sposobu myślenia i pojęcia honoru po obu stronach. Po zakończeniu walk zbrojnych, wraz z odrodzeniem uniwersytetów, korporacje polskie przeżywały swój największy rozkwit. Sytuację powracających z pola chwały, pełnych idealizmu, często zradykalizowanych studentów – ochotników swobodnie można porównać z sytuacja 1815 r., która dawała początek burszenszaftom w Niemczech. Jako pierwsze nowe korporacje powstały w 1920 r. Magna Polonia oraz Lechia w odzyskanym Poznaniu. Zwrócono się tutaj do tradycyjnej formy niemieckich korporacji, wysuwając jednak na pierwszy plan wierność ideałom Polski i polskości, ochoczo zwracając je przeciwko Niemcom. W kolejnych latach, aż do roku 1939, powstało w Polsce około 140 korporacji, które jednak należy odróżnić od dawnych, o wiele bardziej zrównoważonych i nigdy w tym stopniu nie podatnych na radykalizmy korporacji o tradycji emigracyjnej. Oprócz garstki tak zwanych chrześcijańskich korporacji, odrzucających z powodów rzekomo religijnych pojedynki, należy w okresie międzywojennym wyróżnić trzy tendencje: korporacje, ograniczające się raczej do funkcji obyczajowo – społecznych, co odpowiada niemieckim korpsom, korporacje kładące nacisk na kształcenie charakterów narodowo i politycznie świadomych, co odpowiadałoby Burszenszaftowi Niemieckiemu, oraz korporacje pojmujące się jako organizacje młodzieżowe poszczególnych, często skrajnie prawicowych, partii politycznych, nie mające nic wspólnego z elitarnym duchem korporanta świadomego swych tradycji narodowo – wolnościowych, tradycji filareckich i kodeksu honoru; te zresztą często krótkotrwałe tzw. korporacje dzikie, bo nie należały do ZPK1A, szczególnie służyły jako tworzywo antykorporanckiej propagandy lewicowej – która, pozwolę sobie dodać, nie zdawała sobie najwidoczniej sprawy ze środowiska, z którego pochodził swego czasu sam Karol Marks mający pewnie też co innego na myśli niż praktykę sowiecką… Po wprowadzeniu dyktatury w maju 1926 r. przez marszałka Piłsudskiego korporacje studenckie znalazły się w opozycji wobec niedemokratycznego sposobu przejęcia i sprawowania władzy. W walkach ulicznych w Warszawie kilku korporantów oddało życie za praworządność Polski, co po dziś dzień ma swój wpływ na obraz własny korparcji. Pierwsze ograniczenia działalności korporacji datują się na rok 1933, gdy urząd ministra kultury piastował Jędrzejewicz. Próby ujednolicenia korporacji studenckich przypominają pod wieloma względami politykę stosowaną przez NS – Studentenbund w Niemczech tego okresu. Całkowity kres działalności korporacji nastąpił jednak dopiero w momencie napaści Hitlera i Stalina na Polskę; do roku 1940 utrzymała się jeszcze Lechia Czerniowiecka w Rumunii. W walkach drugiej wojny światowej uczestniczyli członkowie wszystkich korporacji, gotowi polec za honor i wolność ojczyzny, i oni też stanowili trzon młodej kadry w walce przeciw najeźdźcom, nie tylko w regularnej, ale też i podziemnej armii. To że Polska miały swój wkład w zwycięstwo nad Niemcami, nie zmienia faktu, że drugi najeźdźca, czyli wyzwoliciel sowiecki, utrzymywał przy życiu zakaz istnienia nie tylko korporacji, ale wszystkich organizacji: reakcjonistów, antysemitów, faszystów i nacjonalistów, do których nie tylko władze sowieckie i komunistyczne ale po dzień dzisiejszy prasa RFN – owska swobodnie zalicza, również korporacje studenckie. Mimo to, z powodu zapotrzebowania na pracowników wysoko wykwalifikowanych, w PRL – u często u boku kierownika o zaletach głównie partyjnych stawał wykształcony zastępca o przeszłości korporacyjnej, zdolny do planowania i przeprowadzenia odbudowy Polski. Po październiku 1956 r. zaczęła się tak zwana stabilizacja, która pozwoliła Filistrom na ponowne nawiązanie kontaktów ze swoimi komilitonami, na zorganizowanie nieoficjalnych spotkań, z których na pierwszy plan wybija się bal zorganizowany w 1957 r. dla podtrzymania żywotności więzi wśród Sarmatów. Oprócz tego, że były podtrzymywane kontakty osobiste, odbywały się z rzadka komersze filisterskie, czyli uroczystości o formie tradycyjnej, że zachowywało się bandy i dekle i wychodziły za granica czasopisma korporacyjne, życie korporacji zamarzło i groziło stopniowym wymarciem, któremu dopiero przełom 1989 r. położył ostateczny kres.
Pierwsza próba utrzymania przy życiu ruchu korporacyjnego przypada na rok 1983, kiedy Filistrowie Arkonii Warszawskiej zaczęli wcielać do korporacji swoich dorosłych synów i krewnych, odchodząc tym samym od wychowania korporacyjnego, czyli równego fuksowania dla każdego. W 1990 r. nadano byłej Arkonii formę prawną Stowarzyszenia Arkonia, które w 1996 r. przekształciło się w korporację sensu stricte. Drugą próbą było odnowienie Sparty w 1988 r. w Warszawie przez grupę studentów – harcerzy, którym jednak brakowało kontaktów z Filistrami, i którzy się rozeszli w związku z pierwszą wolną akcją wyborczą w 1990 r. Podobny los spotkał odnowioną w 1990 r. poznańską Lechię, z tą jednak różnicą, że próba pochodziła tu ze strony Filistrów, którzy w 1993 r. wznowili swoje starania, rym razem już ukoronowane sukcesem. Inaczej przebiegała rekonstytucja Sarmatii w 1992 r., bo od początku wznowiono ją jako korporację studencką z pierwszym fuksowaniem pod kierownictwem Filistrów, co dało efekt już nieprzerwanego rozwoju. Starania o reaktywizację najstarszej polskiej korporacji, Konwentu Polonia, w 1993 r., zakończyły się niepowodzeniem, wznowiono je jednak w 1998 r. Zrekonstutyowały się w 1994 r. warszawska Aquilonia, w 1995 warszawska Respublica, w 1996 warszawska Coronia i w 1997 r. krakowska Corolla. Nowo założona Magna Polonia Vratislaviensis w 1992 r. we Wrocławiu odwołuje się do tradycji poznańskiej Magna Polonia. W roku 1992 powstała w Gliwicach korporacja niemiecka Salia – Silesia o charakterze chrześcijańskim, odwołująca się do tradycji Salii z przedwojennego Wrocławia; Salia – Silesia utrzymywała ścisłe kontakty z niemieckim związkiem korporacji katolickich Cartellverbandem, którego członkiem została w 1996 r., podczas gdy o kontakcie z polskim ruchem korporacyjnym nie mam żadnych wiadomości. Samo istnienie jednak niemieckiej korporacji pod administracją polską uważam za dobry znak zaczynającej się normalizacji stosunków. Specyficznym i nie uznawanym powszechnie zjawiskiem jest stowarzyszenie Asklepiada w Katowicach, ponieważ odrzuca pewne wykładniki comment korporacyjnego, np. postępowanie honorowe, i przyjmuje w swoje szeregi zarówno studentów jak i studentki.
Z wyjątkiem wymienionej Asklepiady wszystkie korporacje polskie pozostają wierne swej tradycji i comment sprzed 1939 r. Zewnętrzne formy były i są podstawą do zachowania ich własnej niepowtarzalnej tożsamości; pierwszy plan zajmuje doskonalenie honoru i dojrzałego charakteru jednostki, gotowej przejąć odpowiedzialność zarówno za swoich komilitonów jak i w społeczeństwie czy polityce. Idą więc polskie korporacje własna droga tradycji narodowych, często gęsto zresztą związanych z ruchem korporacyjnym innych narodów europejskich, przede wszystkim Niemców. Nie zawsze jednak te powikłane powiązania były proste, często wręcz wrogie, ale bywały i etapy wzajemnego wspierania się. Odpowiedź na pytanie, co niesie przyszłość, zależy moim zdaniem w dużej mierze od oceny dzisiejszej sytuacji politycznej, czy początek wieku XXI typologicznie bardziej przypomina początek XX czy XIX w. Za ostatnim przemawiałaby paralela istnienia wszecheuropejskiego systemu – czy to Metternicha, czy to Euro; wychodząc z koncepcji praworządnego i demokratycznego państwa narodowego zarówno korporacje polskie jak i burszenszafty niemieckie odnoszą się z pewnymi obawami do nadchodzącej superpaństwowości Unii Europejskiej. Czy jednak dojdzie do wspólnych koncepcji, aby wzmacniać aspekty ideowo – kulturowe narodów europejskich wobec sił gospodarki światowej, pozostaje wątpliwym również po odbytym w 1997 r. spotkaniu we Fryburgu.
opublikowano w 1997 r.
Składam podziękowania Autorowi za wyrażenie zgody na publikację Jego tekstu.