SWOJSKOŚĆ KORPORACJI POLSKIEJ

Prof. dr Eugeniusz Jarra (1881-1973),
fil. h. c. K! Aquilonia

 

 

 

Swojskość K! polskiej niejednokrotnie wywoływała i nie przestaje wywoływać wątpliwości. Zastrzegały się przeciwko niej nawet osoby, znane ze swej wielkiej przyjaźni dla młodzieży akademickiej oraz ofiarnej pracy dla jej dobra. Zaproszony do wypowiedzenia się w tej sprawie w niniejszym wydawnictwie, chętnie zabieram głos, pragnąc podzielić się tymi wrażeniami, które osobiście wyniosłem na podstawie długoletniego stykania się z K! K! zarówno polskimi jak i obcymi.

Wydając sąd o całokształcie K! K!, trzeba rozróżnić w niej jej stronę wewnętrzną oraz zewnętrzną; przez pierwszą rozumiem ideowość K!, przez drugą – jej obrzędowość.
Jeśli chodzi o ideowość K! polskiej, to pod tym względem swojskość jej nie może być chyba kwestionowana. Duch polski, hasła narodowe znajdujące swój wyraz nie tylko w dewizach, które posiada każda K!, lecz również w doborze grupującej się tam młodzieży akademickiej, w diapazonie jej nastrojów i uczuć, pamiętając, że wszelka akcja polityczna musi pozostać zasadniczo obcą K!, której jak w ogóle stowarzyszeniom akademickim zgodnie z Ustawą o Szkołach Akademickich “nie wolno mieć celów politycznych” (art.  100), stwierdzić należy, że ogólną cechą wszystkich K! K! polskich jest ideologia narodowa. Jeżeli w pewnych warunkach widzi się członków K! K! w wystąpieniach partyjnych tego czy innego ugrupowania politycznego nie wynika to bynajmniej z partykularyzmu K!, która może łączyć i łączy ludzi różnych odcieni politycznych, lecz stąd, że korporanci są jednocześnie dojrzewającymi obywatelami kraju i jako tacy – wraz z ogółem obywateli a przy swym wrażliwym wieku – impulsywniej niż starsi ulegają, przynajmniej w pewnej swej części, praktycznemu zainteresowaniu życiem publicznym, a co za tym idzie – które zaciągają się pod pewne sztandary partyjne. Są to jednak zawsze korporanci, nie zaś korporacje. Korporacje ujmują w swoich hasłach stałe ideały ogólnonarodowe, obywatelskie i w nich starają się wyszkalać swoich członków.
Więcej jednak niż ideowość K! K! budzi zastrzeżeń ich obrzędowość. Zarzuca się więc obcość korporacyjnemu moderunkowi; kłują w oczy czapki i wstęgi, wytyka się hierarchię i ceremoniał. Jednakowoż i te zarzuty mało są istotne. Czemuż bowiem nie gorszą w tejże mierze kokardki lub pętlice w klapach, ordery i żetony, powszechnie używane oznaki kapituł, związków czy klubów; stroje, mody i ozdoby. Przychodzące do nas z zachodu pod wpływem naśladownictwa i dążeń uniformizmu we wzajemnym obcowaniu narodów. Czemuż to młodzież, posiadająca związki analogiczne do związków zachodu, miała przede wszystkim skupiać energię na odżegnanie się od ich cech zewnętrznych, cech, które zresztą w okresie walki o niepodległość zyskały przez szereg dziesiątków leci zacną tradycję, jako dobrze zasłużone pod rządami zaborców godło polskości. Przecież najstarsza z K!K! Polonia, która w całości zaciągnęła się pod sztandary powstania roku 1831, do dziś nosi, w przeciwieństwie do innych K!K! wstęgi z lewego ramienia, na pamiątkę tego, że wówczas tak właśnie nosiła na nich ładownice. Nie wątpiono o charakterze tych barw i czapek w Dorpacie, Rydze, Petersburgu i Wiedniu, rozumieją ich symboliczność i dziś w Gdańsku; czemuż by miały istnieć co do nich nieporozumienia w Warszawie, Krakowie, Lwowie, Poznaniu lub Wilnie. Czyż nie ważniejszymi nad czapkę i wstęgę jest głowa pod czapką i serce pod wstęgą. A zresztą czemuż zamiast krytyki tego, co tak poczesną posiada tradycję, nie wystąpią określone propozycje form bardziej swojskich, którymi by tamte skrytykowane, miały być zastąpione.
Swojskość zjawiska należy odróżniać od jego oryginalności. Sam pomysł tworzenia związków akademickich, poświęconych wyrabianiu wśród młodzieży przez bliższe współżycie uczuć przyjaźni, braterskich, poczucia rygoru i obowiązku sam pomysł takiego szkolenia charakteru i woli mógł powstać i powstał też niewątpliwie już w bardzo dawnych cywilizacjach. Jego ślady widać w dziejach starożytnego Egiptu; jego wytworem były w Grecji VI-go wieku przed Chrystusem zakładane przez Pitagorasa związki młodzieży, związanej hasłem “wszystko wspólne między przyjaciółmi”. Związki te, wywoływane zawsze i wszędzie przez te same przyczyny, przeszczepiane z jednego miejsca na inne, nie będąc w swej genezie dziełem oryginalnym, nie mniej mogły zyskać i zyskiwały w dawnym środowisku cechy swojskości, przystosowując się do jego ducha, dając wyrazy jego ideałom.

Opublikowano w:
– “Rocznik Korporacyjny 1828-1928”, Warszawa 1928 (wyd. I),

– “Rocznik Korporacyjny 1828-1928” (wyd. II, skrócone i poprawione), red. L. Ter-Oganjan, Stowarzyszenie Filistrów Polskich Korporacji Akademickich w Warszawie, Warszawa 1995
digitalizacja: fuks Łukasz (K!Polonia), III-2012.
Prof. Eugeniusz Jarra (1881-1973) – historyk filozofii prawa i myśli politycznej, prawnik, dziekan Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Po wojnie w Anglii. Wykładowca na Uniwersytecie Oksfordzkim, działacz polonijny.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

SZTUKA HERALDYKA MONARCHIA ETYKIETA SZLACHTA CEREMONIAŁ (con. MMXVIII)